Aukso Plays Wajnberg

2 grudnia AUKSO – Orkiestra Kameralna Miasta Tychy pod batutą Marka Mosia zagra I Symfonię kameralną oraz pierwszą część III Symfonii kameralnej Mieczysława Wajnberga. W programie znajdzie się ponadto Koncert skrzypcowy d-moll Mendelssohna (solistka: Aleksandra Kuls).

Twórczość Mieczysława Wajnberga (czasem spotyka się też pisownię Weinberg), przez lata znanego prawie wyłącznie w Związku Sowieckim, budzi w ostatnich latach coraz żywsze zainteresowanie w Europie Zachodniej i w Polsce. Przyjrzyjmy się i my nieco bliżej jego burzliwej biografii i bogatemu dorobkowi kompozytorskiemu.

Mojsze Wajnberg przyszedł na świat w żydowskiej rodzinie w Warszawie, jego rodzicami byli aktorka Sonia Karl i skrzypek Szmul Wajnberg. W 1939 r. uciekł do Związku Sowieckiego i tam zmienił imię Mieczysław na Mojsiej (Моисей Самуилович Вайнберг); do polskiego imienia powrócił jednak w drugiej połowie lat 80-tych. Jego rodzice i siostra padli ofiarami Zagłady. Lata wojny spędził w Mińsku i Taszkiencie, później – dzięki pomocy Szostakowicza, którego twórczość zawsze podziwiał – przeprowadził się do Moskwy i tam już pozostał.

Bogaty dorobek kompozytorski Wajnberga obejmuje muzykę filmową (w tym do nagrodzonego w 1958 r. Złotą Palmą w Cannes „Lecą żurawie”), 26 symfonii (w tym  cztery dla orkiestry kameralnej), 17 kwartetów smyczkowych, 18 koncertów i 7 oper, z których najbardziej znana jest „Pasażerka” z librettem na podstawie powieści Zofii Posmysz.  W Związku Sowieckim Wajnberg, prześladowany jak wiele innych  twórców za „odchylenie burżuazyjne”, zyskał z czasem uznanie władz (otrzymał szereg nagród, w tym Nagrodę Państwową ZSRR), ale też wybitnych muzyków i publiczności. W latach 60-tych i 70-tych jego dzieła były wykonywane i nagrywane m.in. przez pianistę Emil Gilelsa, wiolonczelistę Mścisława Rostropowicza, skrzypka Leonid Kogana, Borodin Quartet i orkiestrę symfoniczną Filharmonii Moskiewskiej pod batutą Kiriłła Kondraszyna. W Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych pozostawał jednak praktycznie nieznany. Po latach sytuacja się odwróciła – w Rosji popadł w zapomnienie, za to zaczął zyskiwać uznanie na Zachodzie.

Jednym z wielkich admiratorów twórczości Weinberga jest dyrygent Gabriel Chmura. W latach 2003-2006 r. nagrał z NOSPR serię trzech płyt z wybranymi dziełami symfoniczymi kompozytora dla wytwórni Chandos. Dyrygował też operą „Pasażerka” w Teatrze Wielkim w Warszawie w 2010 r., podczas pierwszej prezentacji tego dzieła – i w ogóle twórczości operowej Weinberga – w Polsce.

Wajnerg doczekał się w 2013 r. biografii „Mieczysława Wajnberg: kompozytor z trzech światów” pióra muzykolożki Danuty Gwizdalanki. Z okazji polskiej prapremiery opery „Portret”(na podstawie opowiadania Nikołaja Gogola) książkę wydał Teatr Wielki w Poznaniu.

Dyrektor artystyczny Filharmonii Narodowej w Warszawie i ceniony dyrygent Jacek Kaspszyk nagrał dwa dzieła Mieczysława Weinberga – Koncert skrzypcowy g‑moll op. 67 (z rosyjskim solistą Ilya Gringolts) oraz IV Symfonię a-moll op. 61. Album zapoczątkował w listopadzie 2014 r. nową serię nagrań Filharmonii Narodowej wydawaną przez Warner Classics. Otrzymał dwie nominacje do nagrody Fryderyk w kategoriach: „Album roku – muzyka symfoniczna i koncertująca” oraz „Najwybitniejsze nagranie muzyki polskiej”.

INFORMACJE O KONCERCIE 2 GRUDNIA

02.12 | godz. 19:00, Mediateka, Tychy
AUKSO PLAYS WAJNBERG

Mieczysław Wajnberg – I Symfonia kameralna
Mieczysław Wajnberg – III Symfonia kameralna [część 1]
Felix Mendelssohn-Bartholdy: Koncert skrzypcowy d-moll

Aleksandra Kuls – skrzypce
Marek Moś – dyrygent

Wprowadzenie do koncertu przygotowane przez duet krytyków Jacek Hawryluk (Program II Polskiego Radia) i Bartek Chaciński („Polityka”): Aukso Plays Wajnberg

Brawurowy Falstaff w Operze Nova

 

Zaraz po premierze Falstaffa w Operze Nova nazwałem bydgoską inscenizację brawurową. Nie było przepychu, ekstrawagancji, awangardy. Była za to wciągająca zabawa symbolem, bryłą, światłem, barwą, przestrzenią, słowem, dźwiękiem, głosem. Zabawa bardzo interesująca i poprowadzona – bez żadnej szkody dla akcji – w żywiołowym tempie. Quickly, Quickly – szybko, szybko.

Falstaff rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. A właściwie na dwóch platformach, z których jedna jest wnętrzem Zajazdu pod Podwiązką, a kiedy przesuwa się w dół, jej dach staje się częścią drugiej – trawnika parku w Windsorze. Scenografia, której autorką jest Jagna Janicka nie jest wystawna. Mamy do czynienia z pojedynczymi rekwizytami, które pobudzają wyobraźnię, stają się też niemymi świadkami akcji. Ważnym elementem dramaturgii przedstawienia staje się kanał orkiestry, do którego w finale drugiego aktu kumoszki z Windsoru (tutaj raczej niecne, niż wesołe) wrzucają wielki kosz na bieliznę, w którym schował się Falstaff. To kolejny element brawury inscenizacyjnej. Podczas antraktu wielu widzów podchodziło zresztą do kanału, żeby sprawdzić, jak została przeprowadzona cała akcja ze zrzuceniem kosza z Łukaszem Golińskim w środku trzy metry w dół.

Piękne były kostiumy zaprojektowane przez Hannę Wójcikowską-Szymczak. Szczególnie spodobały mi się suknie uszyte z aksamitu dla Pani Quickly i Alicji Ford oraz stroje kilkudziesięcioosobowego chóru. „Ninfe! Elfi! Silfi! Sirene!”

Utrwalony w świadomości wizerunek Fastaffa jako podstarzałego, grubego i raczej obleśnego lowelasa Maciej Prus, reżyser przedstawienia, zastąpił obrazem pełnego wewnętrznych rozterek, dojrzałego mężczyzny, który jest gotowy do skonfrontowania swoich słabostek ze słabościami świata – świata, który cały jest przecież farsą i sceną dla komedii życia. Jak w szekspirowskim „Jak wam się podoba” – „All the world’s a stage…”

Bardzo dobrze wpisał się w tę konwencję Łukasz Goliński. Nie będę pisać o jego umiejętnościach wokalnych, te są na najwyższym poziomie. Najistotniejsze było to, że potrafił nakreślić rys psychologiczny Fastaffa i stopniową metamorfozę bohatera, której kulminacją było przejmujące „Una, due, tre, quattro… L’amore metamorfosa un uom in una bestia” (Raz, dwa, trzy , cztery… Miłość zmienia człowieka w bestię). To zresztą chyba najpiękniejszy fragment opery Verdiego, we wszystkich warstwach pełen kontrastów, które oddają wieczny konflikt pomiędzy sacrum a profanum, oczekiwaniami a rzeczywistością, uczuciami pięknymi i niskimi. I tym, że ten konflikt nigdy się nie kończy, bo „mezzanotte” – północ, o której śpiewa Falstaff jest nie tylko końcem jednego etapu, ale i początkiem następnego, niekoniecznie przecież lepszego.

Także pozostali członkowie obsady sobotniej premiery spisali się doskonale. W scenach zbiorowych zdecydowanie najlepsze były panie, które w trzecim akcie doprowadziły je do perfekcji. I to zarówno we fragmentach komicznych (świetne, punktualne „Pizzica, pizzica!”), jak i frazach bardziej podniosłych, quasi-chorałowych („Domine fallo guasto!”).

Z wokalistów szczególnie spodobali mi się przykuwający uwagę Szymon Rona w roli Bardolfa; dysponująca ciepłym, pełnym i czystym głosem Aleksandra Wiwała (Nannetta) oraz Małgorzata Ratajczak jako Pani Quickly. Rola była dopracowana w każdym szczególe, a Małgorzata Ratajczak była nie tylko świetna wokalnie, ale też zabawna i wiarygodna. Bardzo zgrabnie bawiła się też motywami, jeden z nich – „reverenza” – był zresztą tym, który najdłużej siedział w głowie i przypominał o sobie jeszcze wiele godzin po przedstawieniu. Uszanowanie.

Uszanowanie także dla orkiestry poprowadzonej przez Piotra Wajraka i wszystkich realizatorów bydgoskiego Falstaffa. Wziąłem w sobotę udział w wydarzeniu, o którym będzie się mówić jeszcze bardzo długo, bo było naprawdę niezwykłe.

Tekst i fotografia: Michał Orzechowski

Światowy Dzień Baletu na żywo

World Ballet Day LIVE to zainaugurowany w 2014 r. projekt pięciu czołowych zespołów baletowych świata: The Australian Ballet (Australia), Bolshoi Ballet (Rosja), The Royal Ballet (Wielka Brytania), The National Ballet of Canada (Kanada) i San Francisco Ballet (Stany Zjednoczone). W Światowy Dzień Baletu (w br. 5 października) zespoły te udostępniają na Facebooku transmisje na żywo, między innymi z prób, a także wywiady z artystami, pozwalając w ten sposób zajrzeć za kulisy wielkich przedstawień baletowych i dowiedzieć się więcej o pracy wybitnych tancerzy. Aby zobaczyć transmisje, najlepiej posłużyć się hashtagiem #worldballetday i przechodzić na facebookowe profile poszczególnych zespołów.

Piątka organizatorów zaprasza też do udziału w przedsięwzięciu zespoły z całego świata (pełna lista poniżej), w tym Polski Balet Narodowy. Na facebookowym profilu Teatru Wielkiego – Opery Narodowej będzie można na żywo obejrzeć m.in. fragment próby do Bolera, rozmowę z choreografem przedstawienia oraz dyrektorem PBN Krzysztofem Pastorem, a także wywiady z pierwszym solistą, Dawidem Trzensimiechem oraz solistką Yuriką Kitano. Polski Balet Narodowy zaprasza na transmisję na żywo 5 października od godz. 13:30 do 14:00.

Zespoły zaproszone do gościnnego udziału w projekcie World Ballet Day Live (linki prowadzą do profili na Facebooku):

Birmingham Royal Ballet
Dutch National Ballet
English National Ballet
Finnish National Ballet
La Scala Ballet Company
Northern Ballet
Norwegian National Opera & Ballet
Polish National Ballet
Scottish Ballet
Stuttgart Ballet
The Royal Danish Ballet
The Royal Swedish Ballet
Wiener Staatsballett

 

„Król Roger” Szymanowskiego w Rzymie

Wczoraj obchodziliśmy 135. rocznicę urodzin Karola Szymanowskiego, jednego z najbardziej cenionych na świecie polskich kompozytorów. Najświeższym potwierdzeniem jego pozycji jest wybranie skomponowanej w 1924 r., a wystawionej po raz pierwszy w 1926 r. opery „Król Roger” na inaugurację sezonu znakomitej orkiestry Accademia Nazionale di Santa Cecilia w Rzymie.

Pierwszy koncert w rzymskiej sali Auditorium Parco della Musica odbędzie się w czwartek, 5 października, dwa kolejne – w sobotę, 7 października i poniedziałek, 9 października. Orkiestrą i chórem Akademii św. Cecylii zadyryguje jej dyrektor artystyczny, wybitny dyrygent i wielki miłośnik opery, Antonio Pappano. Urodził się w Wielkiej Brytanii, ale – jak wskazuje nazwisko – ma włoskie korzenie (rodzina przeprowadziła się z miejscowości Castelfranco in Miscano w Kampanii do Anglii w 1958 r.). Jak zresztą możecie zobaczyć na zamieszczonym tu filmie, stanowiącym piękne wprowadzenie  w muzykę operową Szymanowskiego, Pappano biegle posługuje się włoskim i ma prawdziwie włoski temperament 🙂

W międzynarodowej obsadzie znajdzie się Polak, bas-baryton Łukasz Goliński (w roli tytułowej), od dekady solista Opera Nova w Bydgoszczy.

Opera w trzech aktach o sycylijskim Królu Rogerze (z librettem Jarosława Iwaszkiewicza, kuzyna Szymanowskiego) zostanie wystawiona w wersji półscenicznej w koprodukcji z multidyscyplinarnym festiwalem sztuki Romaeuropa, który trwa ponad dwa miesiące, od 20 września do 2 grudnia. Partnerem projektu jest też polski Instytut im. Adama Mickiewicza.

Muzyce Szymanowskiego towarzyszyć będą wyświetlane w audytorium projekcje wideo przygotowane przez znany duet artystów wizualnych MASBEDO (Nicolò Massazza i Iacopo Bedogni).

Koncert 5 października będzie transmitowany na żywo przez włoskie radio (RAI Radio Tre).

Orchestra, Coro e Voci Bianche dell’Accademia Nazionale di Santa Cecilia
Antonio Pappano
 – dyrygent
Ciro Visco – szef chóru
Lukasz Goliński baryton (król Sycylii Roger II)
Lauren Fagan sopran (królowa Roksana)
Edgaras Montvidas tenor (Pasterz)
Marco Spotti bas (Archiereios)
Helena Rasker mezzosopran (Dyakonissa)
Kurt Azesberger tenor (Edrisi, doradca króla Rogera)

Największe opery wszechczasów według BBC Music Magazine

Okładka pażdziernikowego numeru BBC Music Magazine

W ankiecie przeprowadzonej przez brytyjski magazyn muzyczny wśród 172 śpiewaków i śpiewaczek z całego świata (każdy oddawał głosy na trzy opery) bezapelacyjnie zwyciężyło „Wesele Figara” Mozarta. Opera ta zdobyła niemal dwa razy tyle głosów co druga w zestawieniu „Cyganeria” Pucciniego. W pierwszej piątce ankietowani śpiewacy umieścili także „Kawalera srebrnej róży” Richarda Straussa, „Wozzecka” Albana Berga i „Petera Grimesa” Benjamina Brittena. Wątpliwie, by ostatni utwór znalazł się tak wysoko w jakimkolwiek innym kraju poza Wielką Brytanią, zwłaszcza że wyprzedził drugie w czołówce arcydzieło Pucciniego („Tosca”).

Oprócz niezwykłego impetu i wspaniałego rozpisania na głosy „Wesele Figara” było też chwalone za trafne sportretowanie natury ludzkiej. „Ilekroć śpiewam tą operę,  zawsze kompletnie zaskakuje mnie to, jak mało ludzie zmienili się od czasów Mozarta, w sensie relacji i tych wszystkich gier, które prowadzą” – powiedziała sopranistka Renée Fleming.

Na siódmej pozycji w zestawieniu – co może być zaskoczeniem – znalazła się „Koronacja Poppei” Monteverdiego, na ósmej – „Don Giovanni” Mozarta, na dziewiątej – „Otello” Verdiego, a pierwszą dziesiątkę zamyka „Tristan i Izolda” Wagnera. Wyniki ankiety opublikowano w październikowym numerze BBC Music Magazine.

Jak zawsze przy takich zestawieniach, to, kto w nim się nie znalazł, jest równie interesujące jak to, kto zwyciężył. Warto choćby odnotować nieobecność w pierwszej dwudziestce takiego przeboju operowych scen jak „Carmen” Bizeta. W tym kontekście zaskakiwać może np. 14. miejsce opery „Jenufa” czeskiego kompozytora Janáčka.

Wśród głosujących były wielkie sławy, m.in. Kiri Te Kanawa, Renée Fleming, Angela Gheorghiu, Magdalena Kožená, Sonya Yoncheva, Roberto Alagna, Placido Domingo, Jose Carreras i Bryn Terfel. Znalazł się też jeden Polak – bas Wojciech Gierlach, „BBC Music Magazine” opublikował wszystkie trójki oper wybrane przez śpiewaków, wiemy więc, że głosował na „Turandota” Pucciniego, „Wilhelma Tella” Rossiniego i „Eugeniusza Oniegina” Czajkowskiego. Na marginesie dziwię się, że skoro w ankiecie wziął udział Alagna, redakcja nie dotarła z pytaniami do Aleksandry Kurzak, jego nie mniej sławnej żony.

Znany z ciętego języka krytyk Norman Lebrecht (Slipped Disc) skomentował, że ankietę zrealizowano na małej próbie, a tak czy inaczej profesjonalni śpiewacy „stoją zbyt blisko ognia, by osądzić jak wielki jest żar. Lista, na której Verdi i Wagner pojawiają się dopiero na 9. i 10. miejscu nie może być reprezentatywna”.

Jedez z komentatorów na blogu Lebrechta zauważył, że jest to nie tyle lista największych oper wszechczasów, ile tych, które ankietowane gwiazdy najchętniej śpiewają. Patrząc na wybory takie jak przykładowo „Katia Kabanowa” Janáčka wskazana przez Magdalenę Koženę, trudno się z tym nie zgodzić.