Cicha noc, Silent Night, Stille Nacht…

Nie spodziewałem się, że „Financial Times” stanie się inspiracją do napisania tekstu dla Melomani Online, ale w czasie świątecznym różne nieoczekiwane rzeczy się dzieją 🙂

Artykuł „Silent Night and the church mice — the myth behind the carol” przypomina historię najpopularniejszej kolędy na świecie. Po raz pierwszy została wykonana prawie dokładnie 200 lat temu, w wigilijny wieczór 1818 roku w Oberndorfie, wiosce położonej niedaleko Salzburga w Austrii. Melodię skomponował Franz Xaver Gruber, organista i dyrektor szkoły w sąsiedniej wiosce Arndorf, a słowa ułożył ksiądz Joseph Mohr. Jak głosi legenda, „Heilige Nacht” wykonano po raz pierwszy z akompaniamentem gitary, ponieważ myszy przegryzły miechy w  organach w kościele w Oberndorfie i Gruber nie mógł na nich zagrać.

„FT” odnotowuje, że obecnie w serwisie Spotify jest ponad 20 tysięcy (tylko anglojęzycznych) wykonań kolędy. Do najsłynniejszych należy „Silent Night” zaśpiewana przez Binga Crosby’ego – wersja z 1935 roku jest trzecim najlepiej sprzedającym się singlem w historii fonografii. Na uwagę zasługuje też wykonanie Franka Sinatry, uwiecznione na pochodzącej z 1957 r. płycie „A Jolly Christmas from Frank Sinatra” nagranej z udziałem Ralph Brewster Singers i orkiestry dyrygowanej przez Gordona Jenkinsa (poniżej link do całego albumu – po 60 latach wciąż jednego z najlepszych z muzyką świąteczną). Wśród mnóstwa innych wykonawców „Silent Night” w obszarze muzyki popularnej warto wspomnieć zespoły The Temptations i Boys II Men oraz Ala Greena.

Wersję The Temptations zinterpretowała ostatnio na nowo 29-letnia amerykańska wokalistka Niia z zespołem The Tee-Tones.

„Stille Nacht” przetłumaczono na ponad 300 języków i dialektów. Po polsku jest śpiewana od początku lat 30-tych XX wieku (ze słowami Piotra Maszyńskiego). Wśród polskich wykonawców „Cichej nocy” są m.in. Edyta Górniak (również w duecie z Jose Carrerasem), Kayah, Kasia Kowalska, Katarzyna Cerekwicka, Natalia Kukulska, Tadeusz Woźniak oraz Krzysztof Krawczyk.

Na YouTubie znajdziemy także szereg wykonań tej kolędy w wersji na chór i orkiestrę.  Poniżej dwa piękne przykłady: istniejący od 1842 roku Mormoński Chór Tabernakulum (The Mormon Tabernacle Choir) oraz Chór i Orkiestra Filharmonii Narodowej w Warszawie.

„Silent Night”, wpisana w 2011 r. na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO, to jedna 50 piosenek, których historie opisano w książce „The Life of a Song: The fascinating stories behind 50 of the world’s best-loved songs” wydanej we wrześniu br. przez Chambers.

 

Requiem Mozarta w rocznicę śmierci Chopina

Serce Chopina spoczywa w Bazylice św. Krzyża w Warszawie

W ramach obchodów 168. rocznicy śmierci Fryderyka Chopina, która przypada 17 października, tego dnia o godz. 20 w Bazylice św. Krzyża w Warszawie zabrzmi Requiem Mozarta w wykonaniu czeskiego zespołu Collegium Vocale 1704 pod dyrekcją młodego polskiego dyrygenta Dawida Runtza (ukończył Uniwersytet Muzyczny im. F. Chopina w ub. r.) oraz znakomitych solistów.

Arcydzieło Mozarta zostało wykonane – zgodnie z życzeniem polskiego kompozytora – podczas uroczystości pogrzebowych w kościele św. Magdaleny w Paryżu 30 października 1849 roku.

Wśród solistów śpiewających „Requiem” Mozarta w Warszawie pojawi się Natalia Rubiś-Krzeszowiak (sopran). Rozmowę z nią przeczytacie tutaj.

W Bazylice św. Krzyża w Warszawie spoczywa serce Chopina (zdjęcie powyżej).

Zaproszenie na Requiem Mozarta 17 października 2017 r. w Bazylice św. Krzyża w Warszawie

Natalia Rubiś-Krzeszowiak: trema jest dodatkową sprężyną

Natalię Rubiś-Krzeszowiak poznałem podczas Festiwalu Bachowskiego w Świdnicy na przyjęciu po świetnym wykonaniu opery Wolfganga Amadeusza Mozarta „Così fan tutte”, w której zaśpiewała partię Fiordiligi. W czasie tegorocznego festiwalu „Chopin i jego Europa” zobaczyłem Natalię na okładce płyty DVD z nagraniem „Messa da Requiem” Gaetano Donizettiego wykonanego rok wcześniej na tym samym festiwalu. Już wtedy powstał pomysł na wywiad z Natalią, jednak nie udało się go wtedy opublikować. Już w najbliższy wtorek, 17 października 2017, w ramach obchodów 168. rocznicy śmierci Fryderyka Chopina, Natalia Rubiś-Krzeszowiak wystąpi w Requiem d-moll KV 626 Wolfganga Amadeusza Mozarta w Bazylice św. Krzyża w Warszawie. To dobra okazja, żeby opublikować zapis naszej rozmowy.

Michał Orzechowski: W zeszłym roku brałaś udział w festiwalu Chopin i jego Europa. Jak wspominasz ten Festiwal?

Natalia Rubiś-Krzeszowiak: Niesamowita energia, zaangażowanie i życzliwość ludzi związanych z Festiwalem. Niezwykle gorąca i entuzjastyczna publiczność, która po koncercie zgotowała nam fantastyczne owacje!

MO: Śpiewałaś w warszawskiej Bazylice św. Krzyża przed sercem Chopina. Czy było to dla Ciebie ważne doświadczenie?

NRK: Bazylika św. Krzyża to magiczne miejsce, w którym czuć niesamowitego ducha przeszłych wydarzeń i ducha patriotyzmu. Jeśli pomyślimy, kto był w tym kościele, modlił się, ilu ludzi szukało tu pocieszenia w trudnych czasach, lub że żegnano tu po raz ostatni Stanisława Moniuszkę czy Karola Szymanowskiego, serce ogarnia niesamowita fala ciepła, dumy i poczucia przynależenia do czegoś większego i piękniejszego. Dla młodego artysty występ w tym miejscu, z tak wspaniałą widownią to absolutnie wyjątkowe przeżycie.

MO: W sierpniu ukazała się płyta DVD z nagraniem ubiegłorocznego koncertu, jak czuje się młody artysta, który widzi siebie na okładce płyty?

NRK: Widzieć swoje nazwisko u boku tak wspaniałych artystów jak Václav Luks, Agnieszka Rehlis, Jan Martiník i inni, oraz bycie częścią Festiwalu „Chopin i jego Europa” – w pierwszej chwili to coś zupełnie abstrakcyjnego! Są to rzeczy, na które pracuje się ciężko i wytrwale, a kiedy te marzenia zaczynają się spełniać wielki uśmiech pojawia się na twarzy. Uśmiech, w którym kryje się szczęście, zadowolenie, duma z dobrze wykonanej pracy i wdzięczność. Ogromna wdzięczność za zaufanie, jakim mnie obdarzono w tej chwili.

MO: Jak zachęciłabyś melomanów do kupienia płyty? Co wyjątkowego jest dla Ciebie w Requiem Gaetano Donizettiego? Co jest największą siłą tej muzyki i tego nagrania?

N: „Requiem” Donizettiego to dzieło zupełnie wyjątkowe. Niesamowita słodycz linii wokalnych i instrumentalnych sprawia, że bardzo łatwo jest zatopić się w tej muzyce, wzruszyć, przeżyć tekst, w którym kryje się smutek, lęk, ufność, miłość i dobro. Orkiestra i chór Collegium 1704 prowadzone przez Václava Luksa brzmią fantastycznie, z niezwykłym smakiem i wyczuciem stylu. Niezwykle piękne są sola basowe, fantastycznie zaśpiewane przez Jana Martiníka. Wszyscy czuliśmy wyjątkową atmosferę tego wieczoru, niezwykłe wzruszenie płynące od publiczności, dlatego to nagranie jest bardzo szczere i niezwykle osobiste. Każdy z nas ma kogoś za kimś tęskni, kogoś pożegnał. I to czuć w tym nagraniu.

MO: Już w najbliższy wtorek zaśpiewasz w Bazylice św. Krzyża w Requiem Mozarta. Kolejne wielkie dzieło, duża forma, doborowa obsada. Jak przygotowujesz się do takich koncertów?

N: „Requiem” Mozarta jest jednym z najpiękniejszych utworów jakie zostały skomponowane, cieszy się nieustającą popularnością zarówno wśród słuchaczy jak i wykonawców. Jestem ogromnie szczęśliwa, że mogę je wykonać z tak znakomitymi artystami!

To „Requiem” śpiewałam już kilkakrotnie, ostatni raz – będąc jeszcze studentką – z Capellą Cracoviensis i Fabio Bonizzonim. Śpiewałam wtedy partię solową i chóry (niemałe wyzwanie, ale jaka radość i satysfakcja!), więc utwór nie jest mi obcy. Niemniej jednak, przed każdym nowym projektem spotykam się z pianistą i pracujemy razem kilka dni nad danym utworem. Regularnie odwiedzam moją cudowną nauczycielkę, Doris Yarick-Cross, która jest dla mnie wielką inspiracją. Jest bardzo wymagająca, niezmiernie mnie wspiera i po każdym naszym spotkaniu wracam z toną nowej energii, z nowymi informacjami, nowymi możliwościami. Właśnie wróciłam z takiej tygodniowej wizyty. Codziennie pracowałyśmy nad techniką, nowymi utworami i oczywiście także nad „Requiem” Mozarta.

Uważam, że nieważne, jak dobrze znasz utwór – za każdym razem powinieneś podchodzić do niego ze świeżym spojrzeniem, ciekawością i pokorą.

MO: Czy masz tremę przed koncertami?

N: Myślę, że trema jest nieodłączną częścią tego zawodu. Trzeba tylko umieć wykorzystać ją do swoich potrzeb. Dla mnie trema jest dodatkową sprężyną, zastrzykiem energii. Uwielbiam te motyle w brzuchu przed każdym wejściem na scenę. Emocje związane z nowym miejscem, nową publicznością, nowym utworem sprawiają, że daję z siebie jeszcze więcej.

Trema jest czymś, czego doświadczasz w pełni dopiero przed samym występem, nie czujesz jej na lekcji, na próbie, nie „nauczysz się” jej – jest niezależna od ciebie. Jedyne co możesz zrobić, to za każdym razem być świetnie przygotowanym, znać utwór i swoją partię; jak mówi wspaniała śpiewaczka Joyce DiDonato: minimalizować niewiadome. Jeśli wiesz, że jesteś przygotowany, przećwiczyłeś wszystko wielokrotnie, to dlaczego akurat podczas występu ma ci coś nie wyjść? Uwielbiam to podejście!

MO: Czego słucha na co dzień Natalia Rubiś-Krzeszowiak?

N: Uwielbiam ciszę. Często mam potrzebę ciszy i wsłuchiwania się w to, co dzieje się podczas ciszy. Czasem zapominamy, że cisza też „gra”.

Koncerty fortepianowe Rachmaninowa w wykonaniu Krystiana Zimmermana nigdy mi się nie znudzą. Zawsze z przyjemnością zanurzę się z kompozycjach Chopina, a gdy mam zbyt dużo energii włączam popisowe arie Händla lub Vivaldiego.

MO: Jakie są Twoje najbliższe plany muzyczne?

N: Zaraz po Requiem wracam do Stanów, na Yale University, gdzie wykonam „Pieśni żydowskie” Mieczysława Weinberga. Ten rok zakończę w Krakowie na gali, podczas której wystąpię m.in. z moim mężem Krystianem Krzeszowiakiem i wspaniałą Małgorzatą Walewską. Razem z Krystianem wydajemy też płytę z duetami miłosnymi „Kochaj mnie”, planujemy serię koncertów, które będą ją promować. Jeden z nich, już 19 listopada odbędzie się w Warszawie.
Z niemiecką orkiestrą L’arte del mondo, z którą we wrześniu współpracowałam przy Orfeo 2.0 – współczesnym podejściu do Monteverdiego, nagrywam w przyszłym roku dla Sony operę Salieriego „La fiera di Venezia”, którą wykonam również w teatrze w Schwetzingen w maju oraz we wrześniu w Leverkusen. W marcu znowu zaśpiewam „Messa da Requiem” Donizettiego pod batutą Václava Luksa, tym razem w Poznaniu.

2019 rok zapowiada się pod znakiem Händla, którego muzykę zaprezentujemy w Pradze, Brnie i w Znojmie z zespołem Czech Ensemble Baroque. Czeka mnie również kilka konkursów i cała masa przesłuchań – proszę o trzymanie kciuków!

Rozmawiał: Michał Orzechowski, Baroque Goes Nuts!

Natalia Rubiś-Krzeszowiak

Absolwentka prestiżowego programu operowego w Yale School of Music u prof. Doris Yarick- Cross. W Polsce ukończyła z wyróżnieniem Akademię Muzyczną we Wrocławiu, studiowała również u prof. Hendrikje Wangemann w Hochschule für Musik w Dreźnie.

Zadebiutowała podczas Händel-Festspiele w Halle w czerwcu 2014 roku partią Calisto w operze Giove in Argo G.F. Händla. Następnie wystąpiła m.in. jako Sivene w operze Ch.W. Glucka Le Cinesi w Goethe-Theater w Bad Lauchstädt i podczas Dolnośląskiego Festiwalu Muzycznego oraz jako Romilda w operze Xerxes w Staatsschauspiel w Dreźnie. W lutym 2016 wcieliła się w partię Heleny w Midsummer Night’s Dream B. Brittena w produkcji Claudii Solti w Shubert Theater w New Haven, a w maju zadebiutowała w partii Fiordiligi w Così fan tutte Mozarta z Capellą Cracoviensis. Tę samą partię zaśpiewała w sierpniu 2017 na 18. Festiwalu Bachowskim w Świdnicy W sierpniu 2016 wystąpiła na festiwalu Chopin i jego Europa w Requiem Gaetano Donizettiego.

Natalia Rubiś występuje również w repertuarze oratoryjnych i pieśniarskim w kraju i za granicą. Z Collegium 1704 i Václavem Luksem wystąpiła z kantatami J.S. Bacha w Pradze i Dreźnie oraz z solowym recitalem z muzyką G.F. Händla. W listopadzie 2014 roku wzięła udział w polskiej prapremierze utworu Tempo e tempi E. Cartera na sopran solo i kwartet instrumentów na Festiwalu Nostalgia w Poznaniu. Poza granicami kraju promuje polską muzykę pieśniarską, włączając do swoich recitali utwory Chopina, Szymanowskiego, Maklakiewicza i innych. Występowała z takimi dyrygentami i zespołami jak: Rune Bergmann, Fabio Bonizzoni, Vàclav Luks, Jan Tomasz Adamus, Rachel Podger, Tadeusz Wojciechowski, Adam Banaszak, Jarosław Thiel, Gioele Muglialdo, Marek Czekała, Jacek Rogala, Jan Ślęk, Collegium 1704, Capella Cracoviensis, Harmonologia, l’Arte del Mondo, European Union Baroque Orchestra i inni.

W 2013 roku zdobyła nagrodę specjalną na konkursie im. Marii Malibran w Mediolanie, w 2010 – nagrodę Giovane Promessa na konkursie Musica Sacra w Rzymie. Jest laureatką drugiej nagrody na konkursach 21st Century Art w Kijowie (2009) oraz im. Franciszki Platówny we Wrocławiu (2008).

Od kilku lat współpracuje z Wojciechem Siudmakiem i Francisem Lai przy Międzynarodowym Projekcie Pokoju „Wieczna Miłość”, którego jest Ambasadorką.

 

Maksymiuk dyryguje Zeidlera na Świętej Górze

Koncert, który odbywa się 7 października na XII Festiwalu Muzyki Oratoryjnej Musica Sacromontana w zachwycającej swoją akustyką barokowej bazylice na Świętej Górze koło Gostynia, nosi tytuł „Nieznany Józef Zeidler”. Dziś ten kompozytor, którego niektórzy nazywają polskim Mozartem, nie jest już wprawdzie zupełnie nieznany, ale wciąż znany nie dość szeroko. Jego twórczość pozostawała zupełnie zapomniana przez 200 lat. Zeidler był członkiem istniejącej od XVII wieku kapeli przy klasztorze filipinów  w Wielkopolsce i tam został pochowany w 1806 r. Zakonnicy widzieli w muzyce jeden z najlepszych środków ewangelizacji i dbali zarówno o zamawianie nowych utworów, jak i przechowywanie w klasztornych zbiorach nut. Do dziś zachowało się ponad 30 utworów Zeidlera, w tym 7 mszy.  16 rękopisów przechowywanych jest w bibliotece na Świętej Górze.

W 2004 roku ks. Jakub Przybylski ze zgromadzenia filipinów, opiekun klasztornego chóru, odkrył rękopisy nutowe utworów Zeidlera i zainteresował nimi mieszkającego w pobliżu skrzypka Wojciecha Czemplika, znanego m.in. z działalności w zespole Stare Dobre Małżeństwo. Niebawem powołano Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera, a w 2006 roku, w 200-lecie śmierci kompozytora, jego muzyka zabrzmiała na I Festiwalu Sacromontana, wzbudzając spore zainteresowanie. Festiwal odbywa się od tamtej pory rokrocznie na przełomie września i października. Na Świętej Górze pojawiła się w ciągu lat plejada znakomitych wykonawców, m. in. Orkiestra Kameralna Polskiego Radia „Amadeus” Agnieszki Duczmal, Poznańskie Słowiki i Konstanty Andrzej Kulka. Wznowiła też działaność Kapela Świętogórska.

„Missa ex D” Józefa Zeidlera na płycie wydanej przez Dux w 2016 r.

Podczas X edycji festiwalu w 2015 r. „Missa ex D” został wykonany najstarszy z zachowanych utworów Zeidlera (rękopis ze zbiorów Die Bayerische Staatsbibliothek w Monachium). Powstał, gdy kompozytor miał nie więcej niż 25 lat i zanim powstały wielkie dzieła sakralne Mozarta (więc nie mógł się na nim wzorować). Orkiestrę Sinfonia Varsovia oraz Zespół Śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia poprowadził Jerzy Maksymiuk, partie solowe zaśpiewali: Iwona Hossa – sopran,  Agnieszka Rehlis – mezzosopran, Rafał Bartmiński – tenor, Robert Gierlach – bas-baryton. Rok później utwór ten doczekał się rejestracji na płycie wydanej przez Dux (zdjęcie powyżej).

W tym roku inną mszę Zeidlera w tej samej tonacji, napisaną nieco później niż opisana powyżej, wykona również Sinfonia Varsovia pod batutą Maksymiuka i Zespół Śpiewaków Camerata Silesia, pojawią się natomiast inni soliści (szczegóły poniżej). Także ten utwór ma zostać zarejestrowany i wydany na płycie. W programie koncertu pojawi się także jedno z największych dzieł epoki baroku – szósty z Koncertów brandenburskich Johanna Sebastiana Bacha. Jerzy Maksymiuk dyrygował je z wielkim powodzeniem jeszcze w czasach Polskiej Orkiestry Kameralnej (zostały wydane przez EMI w 1979 r., a potem Polskie Nagrania w 1981 r.). Dopełnieniem programu jest napisana specjalnie na festiwal przez Maksymiuka „Fanfara na smyczki”.

Jerzy Maksymiuk. muzycy z Sinfonia Varsovia i śpiewacy z Camerata Silesia podczas próby przed koncertem w bazylice na Świetej Górze, 6 października 2017 r, Zdjęcie: Ewa Piasecka-Maksymiuk

XII FESTIWAL MUSICA SACROMONTANA – NIEZNANY JÓZEF ZEIDLER
7 października, sobota, godz. 15.00

Orkiestra Sinfonia Varsovia
Zespół Śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia
Jerzy Maksymiuk – dyrygent
Aleksandra Kubas-Kruk – sopran
Anna Radziejewska – mezzosopran
Karol Kozłowski – tenor
Jarosław Bręk – bas
Anna Szostak – przygotowanie chóru
Maciej Bolewski – rekonstrukcja partytury

W programie:
JÓZEF ZEIDLER -MISSA ex D
JOHANN SEBASTIAN BACH – VI Koncert Brandenburski BWV 1051
JERZY MAKSYMIUK – Fanfara na smyczki – Musica Sacromontana A.D. 2017

Organizatorzy festiwalu: Kongregacja Oratorium św. Filipa Neri w Gostyniu
i Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera
Głogówko 1, Święta Góra, 63-800 Gostyń
Dyrektor festiwalu: ks. Jakub Przybylski COr
Dyrektor artystyczny: Wojciech Czemplik

Strona wydarzenia na Facebooku

Bracia z Południa – Ingrida Gapova w Bydgoszczy

Słowacka sopranistka Ingrida Gápová

Już w najbliższą środę wielka gratka dla wszystkich melomanów. W ramach festiwalu „Kontrasty. Polska i sąsiedzi” w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy zabrzmią echa polskiej muzyki dawnej – w wykonaniu Capella Bydgostiensis pod dyrekcją Kaia Bumanna (dyrektora artystycznego Filharmonii) usłyszymy „Trzy utwory w dawnym stylu” Henryka Mikołaja Góreckiego oraz „Suitę staropolską” Andrzeja Panufnika.

Capella Bydgostiensis – orkiestra kameralna Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy

Skomponowane przez Henryka Mikołaja Góreckiego w 1963 roku „Trzy utwory w dawnym stylu” to bardzo emocjonalne stylizacje polskich melodii renesansowych, a napisana w 1950 roku przez Andrzeja Panufnika „Suita staropolska” jest opracowaniem na orkiestrę smyczkową trzech staropolskich tańców: Cenara, Wyrwanego i Hayduka, przedzielonych krótkimi interludiami o charakterze chorałowym.

Koncert nosi tytuł Bracia z Południa, usłyszymy więc także Serenadę na smyczki czeskiego kompozytora Josefa Suka oraz słowackie pieśni Mikuláša Schneidera-Trnavský’ego w przygotowanej specjalnie przez Kaia Bumanna na ten koncert transkrypcji na sopran i orkiestrę kameralną.

Pieśni Schneidera-Trnavský’ego wykona pochodząca ze Słowacji znakomita sopranistka Ingrida Gápová (na zdjęciu u góry strony), która jeszcze przed przyjazdem do Bydgoszczy napisała dla czytelników Baroque Goes Nuts! i melomanionline.pl tak:

„Dlaczego wybrałam pieśni Mikuláša Schneider-Trnavský’ego…
Dlaczego muzyka ludowa jest wciąż kultywowana, dlaczego od stuleci stanowi źródło inspiracji dla twórców? Zapewne dlatego, że jest pełna niegasnących ludzkich uczuć i emocji, że dotyka podstawowych ludzkich pragnień, którymi są szczęście, miłość i wolność. Te pragnienia nigdy nie stracą swojej siły, sugestywności i aktualności.

Kompozytor i pedagog Mikuláš Schneider-Trnavský jest jednym z czołowych twórców liryki wokalnej na Słowacji. Jego pieśni należą do obowiązkowego repertuaru w czasie nauki w słowackich szkołach muzycznych i właśnie w szkole muzycznej zetknęłam się po raz pierwszy ze stylizowanymi ludowymi pieśniami tego kompozytora. Pieśni Schneider-Trnavský’ego są inspirowane rodzimym folklorem i łatwo się je „przyswaja”. Jest tak przede wszytkim dlatego, że mają w większości proste, zrozumiałe i wpadające w ucho melodie. Ich prostota tkwi także w tym, że są szczere i od samego początku chwytają za serce. A „co w sercu, to na języku” 

Zdecydowałam się zaśpiewać właśnie te pieśni dlatego, że mogą być dla polskiego odbiorcy czymś nowym, nieznanym, oryginalnym, ale przede wszystkim dlatego, że pochodzą z mojego rodzinnego kraju. Mam nadzieję, że uda mi się wzbudzić w polskich odbiorcach miłość do słowackiej pieśni ludowej, która jest moją pasją i która mnie fascynuje. Za jej pośrednictwem chcę pielęgnować i rozpowszechniać również szacunek do historii, rodzimych tradycji i przeszłości mojego kraju i jego sztuki. Uważam to także za swój obowiązek.”

opr. Michał Orzechowski – Baroque Goes Nuts

BRACIA Z POŁUDNIA
środa, 27.09.2017, godz. 19:00
Filharmonia Pomorska im. I. J. Paderewskiego w Bydgoszczy

55. BYDGOSKI FESTIWAL MUZYCZNY

Orkiestra Kameralna Capella Bydgostiensis
Kai Bumann (na zdj. poniżej) – dyrygent

Ingrida Gapova – soprano

Henryk Mikołaj Górecki (1933-2010) – Trzy utwory w dawnym stylu na orkiestrę smyczkową

Mikuláš Schneider-Trnavský (1881-1958) – Wybór pieśni

Andrzej Panufnik (1914-1991) – Suita staropolska na orkiestrę smyczkową

Josef Suk (1874-1935) – Serenada na smyczki Es-dur op.6