Capella Bydgostiensis: Przeboje 55-lecia

W tym roku jubileusz 55-lecia obchodzi Capella Bydgostiensis. W roku 1960 z inicjatywy Andrzeja Szwalbego w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy powstały Zespół Madrygalistów i Zespół Instrumentów Dawnych, których dyrygentem był Stanisław Gałoński. Dwa lata później zespół instrumentalistów uniezależnił się od orkiestry symfonicznej dając początek Capelli Bydgostiensis pro Musica Antiqua. Pierwszy koncert zespołu pod tą nazwą odbył się 28 lutego 1962 roku. Dysponujący  różnorodnym instrumentarium zespół wykonywał polską i europejską muzykę średniowiecza i renesansu, co po raz pierwszy w Polsce umożliwiło organizowanie koncertów z szerokiego repertuarem muzyki dawnej granej na instrumentach historycznych. Po Stanisławie Gałońskim orkiestrą kierowali Włodzimierz Szymański, Karol Teutsch, Paweł Przytocki, Daniel Stabrawa, Mirosław Jacek Błaszczyk i Wiesław Kwaśny. Obecnie z orkiestrą stale współpracuje José Maria Florêncio i Kai Bumann, szef artystyczny Filharmonii Pomorskiej.

Z okazji jubileuszu Capella Bydgostiensis wydała płytę „Przeboje 55-lecia”. Na płycie znalazły się kompozycje rzeczywiście przebojowe: kantata Jauchzet Gott in allen Landen, BWV 51 i Aria ze III Suity orkiestrowej D-dur, BWV 1068 Johanna Sebastiana Bacha oraz Eine kleine Nachtmusik, KV 525 i Exultate, jubilate KV 165/158a Wolfganga Amadeusza Mozarta.

Pisałem już przy innych okazjach, że Kai Bumann ma ogromne wyczucie muzyki barokowej i potrafi wydobyć z dużych form – przy zachowaniu ich spójności – detale, które nabierają nowych, interesujących i czytelnych znaczeń. I takie jest właśnie nagranie kantaty Jauchzet Gott in allen Landen, BWV 51 Johanna Sebastiana Bacha.

Mimo mojego dość konserwatywnego podejścia do wykonywania muzyki dawnej przyznaję, że Capella Bydgostiensis na instrumentach współczesnych brzmi dobrze. Oprócz wpływu dyrygenta jest to także zasługa świetnego basso continuo prowadzonego przez Dorotę Zimną na klawesynie i Macieja Kamrowskiego na wiolonczeli. W arii Höchster, mache deine Güte duet ten zabrzmiał naprawdę znakomicie. Niezawodny – jak zwykle – jest także trębacz Tomasz Gluska.

Wykonująca partię sopranu Helena Bregar pokazała się z bardzo dobrej strony. Dobrze osadziła swoją partię w stylu i konwencji, bez zbędnych udziwnień i przeładowania wibracją. Jej głos brzmi świeżo, radośnie i wiarygodnie: Jauchzet Gott in allen Landen – Chwalcie Boga we wszystkich krainach! Mam nadzieję, że będę mógł niedługo usłyszeć tę młodą, zdolną wokalistkę na koncercie.

Inne utwory nagrane na jubileuszowej płycie Capelli Bydgostiensis również powinny się spodobać słuchaczom. W prywatnych rozmowach powtarzam czasem, że zespół jest stworzony do grania utworów klasycznych, w tym kompozycji Mozarta. Zdania nie zmieniam. Do płyty dołączona jest książeczka, w której można przeczytać między innymi o historii wykonawstwa muzyki dawnej w Bydgoszczy, a historia ta jest długa i bardzo ciekawa.

Przeboje 55-lecia można na razie kupić tylko w kasie biletowej Filharmonii Pomorskiej. Zachęcam więc do wizyty na Szwalbego 6 w Bydgoszczy, na przykład przy okazji następnych koncertów Capelli Bydgostiensis. Już dzisiaj zabrzmią utwory Vivaldiego, Bacha i Händla oraz świąteczny prezent dla melomanów – Concerto Grosso op. 6 nr 8 ‚Fatto per la Notte di Natale’ (na Noc Bożego Narodzenia) Corellego. 21 stycznia 2018 roku usłyszymy natomiast kompozycje Bacha, Lutosławskiego i Spisaka.

Michał Orzechowski (Baroque Goes Nuts)

Maciej Puto o bydgoskich „Kontrastach”

Maciej Puto, dyrektor Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy. Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz
Maciej Puto, dyrektor Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy. Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz

W piątek 6 października rosyjsko-ukraińskim akcentem („Dzwony” Siergieja Rachmaninowa oraz „Siedem słów Chrystusa na krzyżu”, utwór współczesnego ukraińskiego kompozytora Oleksandra Rodina pod batutą ukraińskiego dyrygenta Mykoła Diadury i z ukraińskimi solistami) zakończył się w piątek 55. Bydgoski Festiwal Muzyczny. Od dwóch lat odbywa się pod tytułem “Kontrasty”. Dyrektor Filharmonii Pomorskiej Maciej Puto opowiada o tym wydarzeniu, a także trochę o muzycznej historii Bydgoszczy i edukacji młodych melomanów.

MACIEJ PUTO: Cykl „Kontrasty” to pomysł Kaia Bumanna, szefa artystycznego Filharmonii Pomorskiej (FP). Poznaliśmy się w okresie, gdy był dyrektorem artystycznym Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku – często prowadziłem tam koncerty. Gdy postanowiłem wziąć udział w konkursie na dyrektora Filharmonii w Bydgoszczy w 2015 roku, od razu wiedziałem, że chcę startować wespół z Kaiem, czynnym muzykiem, jako swoim szefem artystycznym. Spotykaliśmy się wielokrotnie, uzgadniając repertuar, jaki chcemy zaproponować na najbliższy sezon. Jego bardzo istotnym elementem był odbywający się od ponad 50 lat Bydgoski Festiwal Muzyczny, który przez lata parokrotnie zmieniał kształt. Zaczynał jako festiwal muzyki polskiej, potem doszła muzyka dawna, czyli  od 1966 roku założony przez dyrektora Andrzeja Szwalbe (pierwszego, długoletniego dyrektora FP) festiwal i kongres  muzykologiczny Musica Antiqua Europae Orientalis. Mieliśmy z Kaiem wrażenie, że dotychczasowa formuła festiwalu się wyczerpała i zaproponowaliśmy autorski projekt „Kontrasty”.

Kai Bumann, dyrektor artystyczny Filharmonii Pomorskiej. Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz

Co roku głównemu hasłu towarzyszy inny podtytuł: w ubiegłym roku “Wolność” (w każdym aspekcie: filozoficznym, politycznym, ekonomicznym, artystycznym), w bieżącym – “Polska i sąsiedzi”. Tegoroczny festiwal traktujemy jako wprowadzenie do stulecia niepodległości. Chcieliśmy pokazać polską kulturę muzyczną na tle kultur naszych sąsiadów. Wychodzimy bowiem z Kaiem z założenia, że wzajemne przenikanie się kultur i twórczość pogranicza jest czymś najciekawszym, rodzącym zupełnie nowe jakości. W tym roku na festiwalu prezentujemy utwory kompozytorów oraz gościmy artystów z krajów ościennych: Niemiec, Czech, Słowacji, Ukrainy, Białorusi, Litwy i Rosji. Poświęcamy też uwagę współtworzącym od wieków kulturę polską „sąsiadom wewnętrznym”, czyli Żydom i Romom. Na festiwalowe preludium 11 września zaprosiliśmy słynnego kantora synagogi przy Piątej Alei w Nowym Jorku Josepha Malovany’ego, który wraz z chórem wrocławskiej Synagogi pod Białym Bocianem zaśpiewał tradycyjne pieśni i modlitwy synagogalne. 11 września to data bardzo wymowna: rocznica zamachu na World Trade Center. Zamach ten wydarzył się w 2001 r. podczas naszego festiwalu: pamiętam, że szedłem właśnie do radia, by zachęcić melomanów do udziału w koncertach, gdy dowiedziałem się, że wszystkie media relacjonują tragedię dziejącą się w Stanach Zjednoczonych.

Filharmonia Pomorska w Bydgoszczy. Zdjęcie zrobione 11 września br., przed koncertem Josepha Malovany’ego. Widoczna reklama recitalu Aleksandry Kurzak 15 września. Fot. Paweł Piasecki

W Międzynarodowy Dzień Muzyki 1 października na festiwalu zabrzmiała zaś autentyczna poezja romska w poemacie symfonicznym „Harfy Papuszy” Jana Kantego Pawluśkiewicza. (O tym koncercie pisaliśmy na Melomani Online: http://melomanionline.pl/2017/10/harfy-papuszy-na-miedzynarodowy-dzien-muzyki-w-bydgoszczy/). Papusza była związana z naszym regionem: przez wiele lat mieszkała w Inowrocławiu, tam jest też pochowana.

Jan Kanty Pawluśkiewicz, kompozytor „Harf Papuszy” na scenie. Fot. © Filharmonia Pomorska

Na inaugurację tegorocznego festiwalu zaprosiliśmy 15 września niekwestionowaną gwiazdę światowych scen operowych, sopranistkę Aleksandrę Kurzak. Przy okazji warto przypomnieć wydarzenie sprzed półwiecza: w naszej Filharmonii u progu swej wielkiej kariery wystąpił w 1964 r. włoski śpiewak Luciano Pavarotii. W Bydgoszczy gościliśmy też inne sławy m.in. pianistę Artura Rubinsteina. Mam też w pamięci koncert Aleksieja Sułtanowa, który w 1995 r. zdobył ex aequo z Philippem Giusiano drugą nagrodę w XIII Konkursie Chopinowskim w Warszawie; pierwszej nie przyznano. Obrażony Sułtanow wyjechał z Warszawy – nam udało się go ściągnąć. Pierwszy koncert po ogłoszeniu werdyktu jury wzbudził oczywiście ogromne zainteresowanie: wypełnione były nie tylko wszystkie fotele, ludzie siedzieli też na schodach i przy estradzie.

Wielka gwiazda światowych scen operowych Aleksandra Kurzak wystąpiła na inauguracji festiwalu w Filharmonii Pomorskiej 15 września. Fot. © Filharmonia Pomorska

Wracając do tytułowych „Kontrastów”, odzwierciedlają się one w programie całego festiwalu, który obejmuje wszelkie formy – od muzyki kameralnej po operową oraz epoki – od średniowiecza po współczesność. Koncert „Średniowieczny głos czeskich świętych” w interpretacji Schola Gregoriana Pragensis zorganizowaliśmy 17 września nie u nas w Filharmonii, a w XII-wiecznej romańskiej kolegiacie w Kruszwicy. Jest to obiekt ze znakomitą akustyką. To, w jakim miejscu prezentuje się dzieło, jest niezwykle ważne – muzyki sakralnej najlepiej słuchać w obiektach sakralnych, do których była przeznaczona. Wybór Kruszwicy jako miejsca koncertu był więc dla nas oczywisty.

Koncert Schola Gregoriana Pragensis w romańskiej kolegiacie w Kruszwicy 17 września. Fot. © Filharmonia Pomorska

Pamiętamy oczywiście o polskich zespołach, z którymi od lat współpracujemy. Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus Agnieszki Duczmal obchodzi niedługo 50 lat istnienia i stąd też nasze zaproszenie do udziału w festiwalu i tytuł koncertu „Amadeus – u progu półwiecza”, który odbył się 20 września.

Agnieszka Duczmal, dyrygentka, twórczyni orkiestry Amadeus na koncercie 20 września. Fot. © Filharmonia Pomorska

„Andrzej Szwalbe in memoriam” (koncert 22 września) to z kolei ukłon, który uczyniliśmy w stronę twórcy Filharmonii Pomorskiej, Bydgoskiego Festiwalu Muzycznego, powiem wręcz – twórcy muzycznej wielkości Bydgoszczy. Miałem okazję poznać go tylko przelotnie. Gdy w 1989 r. przyjechałem tu na studia w Akademii Muzycznej i przychodziłem do Filharmonii na koncerty (wystarczało wtedy okazać przy wejściu legitymację studencką i wstęp był wolny – zupełnie inne czasy!), pokazywano mi  z szacunkiem siedzącego na widowni starszego pana. Ów skromny człowiek zbudował po wojnie życie muzyczne, szerzej: intelektualne, tego miasta – muzyka była bowiem tylko jednym z elementów, którymi się interesował (przyczynił się m.in. do powstania Bydgoskiego Towarzystwa Naukowego, BWA czy gmachu operowego w Bydgoszczy).

Trzeba jednak też podkreślić, że nie budował na pustyni: pod koniec XIX wieku w Bydgoszczy życie muzyczne było intensywnie animowane przez Niemców. W Bydgoszczy występowali artyści, którzy nigdy w życiu nie dojechali do Warszawy (bo to już Rosja), tacy jak Pablo Sarasate czy orkiestra Johanna Straussa, która zresztą na bis zagrała menuet Paderewskiego. Tutaj mieszkali Hans von Bülow i Max Reger, zespoły z Berlina wystawiały tu opery, m.in. „Halkę” Moniuszki po niemiecku, rozwijały się towarzystwa śpiewacze, prężnie działały fabryki fortepianów. Nieprzypadkowo to miasto zyskało przydomek „klein Berlin”. Do tych tradycji, kontynuowanych w okresie dwudziestolecia międzywojennego, mógł nawiązać po wojnie Szwalbe.

Jego staraniem została zbudowana Filharmonia, z jego inicjatywy odnowiono też zespół pałacowo-parkowy w pobliskim Ostromecku, gdzie znajduje się stworzona przez niego kolekcja fortepianów. Gdy zrodził się pomysł międzynarodowego festiwalu i kongresu muzykologicznego Musica Antiqua Europae Orientalis, trzeba było wybudować hotel dla gości – i powstał hotel „Brda”, też właściwie dzieło Szwalbego! Dla swoich idei umiał pozyskać władze – i pierwszego sekretarza partii, i później prezydenta Bydgoszczy. Do dziś mnie zadziwia, jak w latach 50. zdołał dopiąć swego, by Filharmonia nosiła imię Ignacego Jana Paderewskiego.

Andrzej Szwalbe przystrojony wieńcem na Światowy Dzień Muzyki 1 października. Pomnik „twórcy muzycznej wielkości Bydgoszczy” stoi przed Filharmonią Pomorską.

W naszych planach na obchody 100-lecia niepodległości w przyszłym roku  -Paderewski, patron Filharmonii, jest główną postacią. Z okazji 100. rocznicy podpisania Traktatu Wersalskiego chcielibyśmy wystąpić z dziełami Paderewskiego poza granicami kraju. Mamy też zamiar opracować na orkiestrę smyczkową i nagrać trzy cykle pieśni Paderewskiego do słów Mickiewicza, Asnyka i Mendesa.

Na koniec chcę podzielić się ogólniejszą refleksją na temat odleglejszej przyszłości i wychowywania przyszłych pokoleń melomanów. Z różnych badań wynika, że odbiorcy kultury wysokiej – w państwach, w których demokracja jest ugruntowana – to jakieś 4 procent populacji. Trzeba jednak uświadamiać sobie, że te 4 procent to liderzy, którzy pociągają za sobą pozostałe 96 procent. Muzyka klasyczna nie jest dla każdego, żeby ją zrozumieć, trzeba się na chwilę zatrzymać w pędzie, wymaga pewnego wysiłku intelektualnego. Dlatego w naszej Filharmonii kładziemy tak wielki nacisk na działalność edukacyjną i zaczynamy ją już od kobiet w ciąży i najmłodszych dzieci, organizując cykl koncertów „Od brzuszka do uszka maluszka”. Przedszkolakom i ich rodzicom proponujemy Akademię Wiolimisia, mamy też zajęcia dla uczniów szkół podstawowych i specjalne koncerty dla młodzieży. Nasz system edukacyjny w sposób haniebny postponuje sztukę i dlatego mamy społeczeństwo, które jest głuche i mało wrażliwe. My staramy się w dzieciach i młodzieży wzbudzać potrzebę obcowania z pięknem. To nie jest łatwe, ale nie jest też niemożliwe. I rezultaty tego są widoczne. Bywa, że na koncertach dominują siwe głowy, ale bywa też więcej młodszych, z grupy 30-50 lat, jak choćby na koncertach z cyklu „Wszystkie kantaty Bacha”. Wiem to, bo mam zwyczaj witania melomanów przy wejściu do Filharmonii. Chcę ich poznać, dowiedzieć się, co im się podoba, a co nie i co chcieliby usłyszeć.

Staramy się prezentować główny nurt muzyki symfonicznej i kameralnej, ale oczywiście nie jesteśmy dogmatyczni. Jeśli tematy zespołu Dire Straits są zrobione na światowym poziomie przez Krzysia Herdzina, Kubę Badacha i Marka Napiórkowskiego – dlaczego tego nie zaprezentować? Zdarzają nam się więc odstępstwa od głównego nurtu, ale nie są one prowokacyjne. Na tego typu prowokacje znalazłbym publiczność, ale na jeden koncert. Przerzucanie pomostów – jak najbardziej, ale nie za wszelką cenę. Nie chcemy wyłącznie schlebiać gustom, a raczej chcemy je kształtować.

MACIEJ PUTO jest absolwentem Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej w Bydgoszczy i studiów podyplomowych z zakresu zarządzania i dla menedżerów kultury. We wrześniu 2015 r. objął stanowisko dyrektora Filharmonii Pomorskiej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy. Wcześniej, w latach 1996-2007 był rzecznikiem prasowym tejże Filharmonii. Od 2011 do 2015 r. był dyrektorem Kujawsko-Pomorskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy.

Nowoczesna identyfikacja wizualna festiwalu: na zdjęciu zaproszenie na koncert „Festiwalowe preludium” i strona z festiwalowego katalogu. Fot. Paweł Piasecki