Capella Bydgostiensis: Przeboje 55-lecia

W tym roku jubileusz 55-lecia obchodzi Capella Bydgostiensis. W roku 1960 z inicjatywy Andrzeja Szwalbego w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy powstały Zespół Madrygalistów i Zespół Instrumentów Dawnych, których dyrygentem był Stanisław Gałoński. Dwa lata później zespół instrumentalistów uniezależnił się od orkiestry symfonicznej dając początek Capelli Bydgostiensis pro Musica Antiqua. Pierwszy koncert zespołu pod tą nazwą odbył się 28 lutego 1962 roku. Dysponujący  różnorodnym instrumentarium zespół wykonywał polską i europejską muzykę średniowiecza i renesansu, co po raz pierwszy w Polsce umożliwiło organizowanie koncertów z szerokiego repertuarem muzyki dawnej granej na instrumentach historycznych. Po Stanisławie Gałońskim orkiestrą kierowali Włodzimierz Szymański, Karol Teutsch, Paweł Przytocki, Daniel Stabrawa, Mirosław Jacek Błaszczyk i Wiesław Kwaśny. Obecnie z orkiestrą stale współpracuje José Maria Florêncio i Kai Bumann, szef artystyczny Filharmonii Pomorskiej.

Z okazji jubileuszu Capella Bydgostiensis wydała płytę „Przeboje 55-lecia”. Na płycie znalazły się kompozycje rzeczywiście przebojowe: kantata Jauchzet Gott in allen Landen, BWV 51 i Aria ze III Suity orkiestrowej D-dur, BWV 1068 Johanna Sebastiana Bacha oraz Eine kleine Nachtmusik, KV 525 i Exultate, jubilate KV 165/158a Wolfganga Amadeusza Mozarta.

Pisałem już przy innych okazjach, że Kai Bumann ma ogromne wyczucie muzyki barokowej i potrafi wydobyć z dużych form – przy zachowaniu ich spójności – detale, które nabierają nowych, interesujących i czytelnych znaczeń. I takie jest właśnie nagranie kantaty Jauchzet Gott in allen Landen, BWV 51 Johanna Sebastiana Bacha.

Mimo mojego dość konserwatywnego podejścia do wykonywania muzyki dawnej przyznaję, że Capella Bydgostiensis na instrumentach współczesnych brzmi dobrze. Oprócz wpływu dyrygenta jest to także zasługa świetnego basso continuo prowadzonego przez Dorotę Zimną na klawesynie i Macieja Kamrowskiego na wiolonczeli. W arii Höchster, mache deine Güte duet ten zabrzmiał naprawdę znakomicie. Niezawodny – jak zwykle – jest także trębacz Tomasz Gluska.

Wykonująca partię sopranu Helena Bregar pokazała się z bardzo dobrej strony. Dobrze osadziła swoją partię w stylu i konwencji, bez zbędnych udziwnień i przeładowania wibracją. Jej głos brzmi świeżo, radośnie i wiarygodnie: Jauchzet Gott in allen Landen – Chwalcie Boga we wszystkich krainach! Mam nadzieję, że będę mógł niedługo usłyszeć tę młodą, zdolną wokalistkę na koncercie.

Inne utwory nagrane na jubileuszowej płycie Capelli Bydgostiensis również powinny się spodobać słuchaczom. W prywatnych rozmowach powtarzam czasem, że zespół jest stworzony do grania utworów klasycznych, w tym kompozycji Mozarta. Zdania nie zmieniam. Do płyty dołączona jest książeczka, w której można przeczytać między innymi o historii wykonawstwa muzyki dawnej w Bydgoszczy, a historia ta jest długa i bardzo ciekawa.

Przeboje 55-lecia można na razie kupić tylko w kasie biletowej Filharmonii Pomorskiej. Zachęcam więc do wizyty na Szwalbego 6 w Bydgoszczy, na przykład przy okazji następnych koncertów Capelli Bydgostiensis. Już dzisiaj zabrzmią utwory Vivaldiego, Bacha i Händla oraz świąteczny prezent dla melomanów – Concerto Grosso op. 6 nr 8 ‚Fatto per la Notte di Natale’ (na Noc Bożego Narodzenia) Corellego. 21 stycznia 2018 roku usłyszymy natomiast kompozycje Bacha, Lutosławskiego i Spisaka.

Michał Orzechowski (Baroque Goes Nuts)

Aleksander Dębicz poleca płyty Johna Eliota Gardinera

Z muzycznych nowości fonograficznych 2017 roku najbardziej zachwyciły mnie płyty mojego idola Johna Eliota Gardinera – nowe nagranie „Pasji wg św. Mateusza” Johanna Sebastiana Bacha (wytwórnia SDG – Soli Deo Gloria Records) oraz  uwertury i muzyki scenicznej do „Snu nocy letniej” Feliksa Mendelssohna (wytwórnia LSO Live). W interpretacji „Pasji” dojmująca wręcz siła wyrazu wynika z niezwykłej precyzji artykulacyjnej oraz z prostego, czystego frazowania wybitnych solistów. Piorunujące wrażenie robi zarówno legendarny Monteverdi Choir, jak i zaskakująco surowy, pierwotny w charakterze chór chłopięcy Trinity Boys Choir.

Z kolei „Sen nocy letniej” („A Midsummer Night’s Dream”), nagrany z London Symphony Orchestra i Monteverdi Choir jest po prostu zniewalający pod względem brzmieniowym. Lekkość i przejrzystość, jaką udało się wydobyć Gardinerowi, zachwyci każdego. Uczta dla duszy.
Obie płyty są zarówno arcydziełami wykonawczymi, jak i nagraniowymi, dlatego warto wysłuchać ich na dobrym sprzęcie.

Aleksander Dębicz

http://www.aleksanderdebicz.com/

Od redakcji:

Nagranie bachowskiej „Pasji” było płytą kwietnia 2017 r. brytyjskiego magazynu „Gramophone”, o czym pisaliśmy tutaj.

Z kolei nagranie „Snu nocy letniej” otrzymało prestiżową nagrodę  Diapason d’Or de l’Année 2017 w kategorii muzyka symfoniczna.

Gwiazdy na Gwiazdkę

Zbliża się okres świąteczno-noworoczny. Wszyscy będziemy z niecierpliwością wypatrywać na niebie pierwszej gwiazdki, ale gwiazdy pojawią się także w polskich salach koncertowych.

Katowice, Narodowa Orkiestra Polskiego Radia:

24 listopada 2017

Francuski kontratenor Philippe Jaroussky z zespołem Ensemble Artaserse, którego jest współzałożycielem wykonają fragmenty instrumentalne i wokalne z oper Radamisto; Flavio, król Longobardów; Siroe, król Persji; Imeneo; Giustino; Ptolemeusz, król Egiptu oraz wybrane części z concerti grossi op. 3 i 6 Georga Friedricha Händla.

8 grudnia 2017

Oratorium na Boże Narodzenie, BWV 248 Johanna Sebastiana Bacha w wykonaniu Les Musiciens du Louvre  pod dyrekcją Marca Minkowskiego. Partie solowe wykonają: Lenneke Ruiten i Ana Quintans – sopran, Christopher Ainslie i Helena Rasker – alt, Fabio Trümpy i Valerio Contaldo – tenor, James Platt i Felix Speer – bas. Na koncercie usłyszymy kantaty I, II, IV, VI, przeznaczone odpowiednio na pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia, drugie święto, Nowy Rok i Trzech Króli.

12 stycznia 2018

Acis and Galatea, HVW 49a – Georga Friedricha Händla. Ta oparta na Metamorfozach Owidiusza kompozycja była najbardziej popularnym dziełem scenicznym Händla za jego życia. Jest nazywana różnie: małą operą, pastoralną serenatą, maską, a nawet oratorium. W Katowicach usłyszymy Akisa i Galateę w interpretacji Paula McCreesha, Gabrieli Consort & Players oraz solistów: Mhairi Lawson – Galatea, sopran; Robert Murray – Acis, tenor; Jeremy Budd – Damon, tenor; Tom Robson – Corydon, tenor i Ashley Riches – Polyphemus, bas.

szczegóły:
http://www.nospr.org.pl/pl/kalendarz

 

Gdańsk, Actus Humanus Nativitas

13-17 grudnia 2017

5 dni, 10 wyjątkowych koncertów, magiczne miejsca starego Gdańska. Zaproszenie do udziału w bożonarodzeniowej odsłonie Actus Humanus przyjęli Fabio Biondi, Sébastien Daucé, Ensemble Correspondances, Europa Galante, Maria Erdman, Ann Hallenberg, Monika Kaźmierczak, La Compagnia Del Madrigale, Grzegorz Lalek, Les Talens Lyriques, Orlando Consort, Polski Chór Kameralny Schola Cantorum Gedanensis, Martyna Pastuszka, Christophe Rousset, Lilianna Stawarz i Marcin Świątkiewicz. Szczegóły koncertów na http://www.actushumanus.com/

 

Wrocław, Narodowe Forum Muzyki

Barokowy Sylwester 2017!!!

30 i 31 grudnia 2017 wystąpią Wrocławska Orkiestra Barokowa pod dyrekcją Jarosława Thiela, amerykańska mezzosopranistka Vivica Genaux oraz aktor Przemysław Wasilkowski. Magiczną przestrzeń NFM wypełni muzyka Vivaldiego i Händla, między innymi fragmenty Muzyki ogni sztucznych, HWV 351. Krótko mówiąc: fajerwerki na niebie – fajerwerki w sali koncertowej.
Szczegóły na: http://www.nfm.wroclaw.pl/component/nfmcalendar/

Te i inne wydarzenia związane z muzyką dawną można znaleźć także w Barokowym Rozkładzie Jazdy: http://barokowyrozkladjazdy.pl

 

 

Jerzy Maksymiuk otworzy XIV Europejski Festiwal Muzyczny w Otwocku

W sobotę 4 listopada inauguracja XIV Europejskiego Festiwalu Muzycznego w Otwocku. Jerzy Maksymiuk poprowadzi festiwalową orkiestrę, z którą zagrają znakomici soliści (Katarzyna Budnik-Gałązka – altówka i Jan Stanienda – skrzypce) w programie składającym się głównie z utworów Mozarta. Publiczność zgromadzona w Teatrze im. Stefana Jaracza w Otwocku usłyszy: Divertimento D-dur, III Koncert skrzpypcowy G-dur KV 216 i Symfonię koncertującą Es-dur KV 364 na skrzypce i altówkę – ukoronowanie osiągnięć Mozarta w dziedzinie koncertu skrzypcowego. Zabrzmi także utwór napisany przez Jerzego Maksymiuka – „Vers per archi”.

Europejski Festiwal Muzyczny organizowany jest przez rodzinną Fundację Promocji Kultury OtwArte od 2004 roku. Przez 9 lat dyrektorem artystycznym Festiwalu był  skrzypek i dyrygent Jan Stanienda. Z Jerzym Maksymiukiem znają się jeszcze z czasów Polskiej Orkiestry Kameralnej (druga połowa lata 70-tych ub. wieku), w której Stanienda był solistą i koncertmistrzem. Obaj są także mocno związani z następczynią POK – Sinfonią Varsovią: Stanienda był jej koncertmistrzem w latach 1986-2000, a Maksymiuk wielokrotnie prowadził ją jako dyrygent gościnny. Katarzyna Budnik-Gałązka, laureatka III nagrody na prestiżowym Międzynarodowym Konkursie Muzycznym ARD w Monachium (2013), jest obecnie liderem sekcji altówek w Sinfonii Varsovii.

Kamila Grott Tomaszek

Od 2014 roku kierownictwo artystyczne Festiwalu sprawuje mieszkanka Otwocka Kamila Grott-Tomaszek, oboistka, właścicielka niezależnej wytwórni fonograficznej Subito. Wydane przez Subito Koncerty wiolonczelowe Haydna i Denisova w wykonaniu Marcina Zdunika z towarzyszeniem Orkiestry Kameralnej Wratislavia pod dyrekcją Jana Staniendy uhonorowano w 2010 r. nagrodą Fryderyk za Fonograficzny Debiut Roku. Z tą samą orkiestrą pod kierownictwem Staniendy Kamila Grott-Tomaszek nagrała płytę z barokowymi koncertami na obój. Podczas tegorocznej edycji wystąpi na dwóch koncertach, w tym na jednym z synem, Jakubem Grottem, studentem na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie skrzypiec profesora Jana Staniendy (patrz program poniżej).

W ciągu trzynastu edycji Festiwalu odbyło się 81 koncertów, na których wystąpiło 384 artystów z Polski, Niemiec, Rosji, Włoch, Stany Zjednoczonych i innych krajów. Obejrzało je w sumie ponad 24 tysięcy osób. W tym roku zagranicznym gościem jest niemiecka klarnecistka  Sabine Grofmeier, która wystąpi na koncercie kameralnym 10 listopada. Na uwagę zasługuje także zamykający tegoroczną edycję występ duetu Marcin Zdunik – wiolonczela i Aleksander Dębicz – fortepian. Zagrają oni utwory z wydanego w br. dwupłytowego albumu „Bach Stories”, na którym znalazły się zarówno utwory Johanna Sebastiana Bacha, jak i inspirowane nimi współczesne improwizacje muzyków.

Aleksander Dębicz (fortepian) i Marcin Zdunik (wiolonczela) nagrali płytę "Bach Stories" (Warner Music Polska, kwiecień 2017 r.). Zdjęcie: Stach Leszczyński.
Aleksander Dębicz (fortepian) i Marcin Zdunik (wiolonczela) nagrali płytę „Bach Stories” (Warner Music Polska, kwiecień 2017 r.). Zdjęcie: Stach Leszczyński.

Wstęp na wszystkie koncerty festiwalowe jest bezpłatny. Odbywają się zawsze o godzinie 19 w Teatrze Miejskim im. Stefana Jaracza w Otwocku, ul. Armii Krajowej 4.

Szczegółowy program Festiwalu

4 listopada 2017 godz. 19.00
Inauguracja Festiwalu
Jan Stanienda – skrzypce
Katarzyna Budnik-Gałązka – altówka
Maestro Jerzy Maksymiuk – dyrygent
Otwock Festival Orchestra
w programie: W.A.Mozart, J.Maksymiuk

5 listopada 2017 godz.19.00
Mistrzowskie Interpretacje
Paweł Gusnar – saksofon
Agnieszka Przemyk Bryła – fortepian
w programie: F.Chopin, W. van Klaveren, A. Weignein, A.Piazzola, E.Morricone, P.Itturalde

10 listopada 2017 godz.19.00
Perły Kameralistyki
Sabine Grofmeier – klarnet
Kama Grott-Tomaszek – obój
Otwock Festival Ensemble
w programie: W.A.Mozart, C.M.von Weber, M.Arnold, E.Herrmann

11 listopada 2017 godz.19.00
Niepodległa
Natalia Grosiak – śpiew
Kama Grott-Tomaszek – obój
Jakub Grott – skrzypce
Piotr Wrombel – fortepian
Wojciech Pulcyn – kontrabas
w programie: przeboje muzyki filmowej i rozrywkowej

12 listopada 2017 godz.19.00
Bach Stories
Marcin Zdunik – wiolonczela
Aleksander Dębicz – fortepian
w programie: J.S.Bach

Leszek Możdżer i Holland Baroque – wspólna płyta i trasa koncertowa

Holland Baroque – zdjęcie ze strony internetowej zespołu

Holland Baroque, holenderski zespół kameralny z Utrechtu i polski pianista jazzowy Leszek Możdżer ruszają wkrótce w trasę koncertową promującą nowy wspólny album „Earth Particles” (premiera 25 listopada).

Okładka płyty „Earth Particles” Leszka Możdżera i Holland Baroque

Holland Baroque – jak czytamy na  stronie internetowej zespołu – „prezentuje Vivaldiego z japońskiego punktu widzenia, łączy Reinberta de Leeuwa [współczesnego kompozytora holenderskiego, ur. w 1938 r.] z Bachem i pokazuje, jak perkusiści wyznaczają puls baroku”. Współpracuje z różnymi solistami (Giovanni Sollima, Eric Vloeimans, Lars Ulrik Mortensen, Aisslinn Nosky) oraz zespołami (Orkater, Vox Luminis, Quatuor Mosaïques), szukając pomostów między muzyką dawną a współczesnością. W stałym składzie zespołu jest  Polak, wiolonczelista Tomasz Pokrzywiński.

Na stronie Holland Baroque Leszek Możdżer opisuje, jak doszło do współpracy, nawiązanej w styczniu br. i jak muzycy z Utrechtu zainspirowali go do pracy nad nowym albumem, który powstawał w indyjskim aśramie.

W ramach polskiego tournee dadzą koncerty:
4 grudnia w Szczecinie – Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie
6 grudnia w Warszawie – Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN
7 grudnia w Łodzi – Klub Wytwórnia
8 grudnia we Wrocławiu – Narodowe Forum Muzyki
9 grudnia w Krakowie – Centrum Kongresowe ICE Kraków
10 grudnia w Katowicach – Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach

10 płyt klasycznych 2017 roku (jak dotąd) według „Gramophone”

Brytyjski magazyn muzyczny „Gramophone” jest od lat wyrocznią w dziedzinie muzyki klasycznej. Omówienia nowych płyt to jedna z najbardziej poczytnych sekcji w piśmie, a przyznanie przez redakcję tytułu „nagrania miesiąca” („Recording of the Month”) jest znaczącym wyróżnieniem dla wykonawców i wytwórni płytowych.

Mamy już dziesięć numerów pisma z bieżącego roku i dziesięć comiesięcznych rekomendacji Martina Cullingforda. Oto one:

Styczeń


Jean Sibelius, Piotr Czajkowski – Koncerty skrzypcowe
Wykonawcy: Lisa Batiashvili – skrzypce, Staatskapelle Berlin / Daniel Barenboim – dyrygent
Wytwórnia: Deutsche Grammophon

 

Luty

Piotr Czajkowski: Symfonia nr 1 op. 13, „Burza” op. 18
Wykonawcy: Orchestra of St Luke’s / Pablo Heras-Casado – dyrygent
Wytwórnia: Harmonia Mundi

Marzec

Piotr Czajkowski: Symfonie Nr. 3, 4 i 6
Royal Liverpool Philharmonic Orchestra / Vasily Petrenko – dyrygent
Wytwórnia: Onyx

Kwiecień

Johann Sebastian Bach: Pasja według św. Mateusza
Wykonawcy: Monteverdi Choir; English Baroque Soloists / dyrygent: Sir John Eliot Gardiner
Wytwórnia: SDG (Soli Deo Gloria Records)

Maj

James MacMillan: Stabat Mater
Wykonawcy: The Sixteen; Britten Sinfonia / Harry Christophers – dyrygent
Wytwórnia: Coro

Czerwiec

Johannes Brahms – Utwory fortepianowe op. 76, 117, 118
Wykonawcy: Arcadi Volodos – fortepian
Wytwórnia: Sony Classical

Lipiec

Claudio Monteverdi: „The Other Vespers”
Wykonawcy: I Fagiolini / Robert Hollingworth
Wytwórnia: Decca

Sierpień

Jonathan Dove: In Damascus & Other Works [Kwintet fortepianowy, Out of Work, In Damascus]
Wykonawcy: Mark Padmore – tenor Charles Owen – fortepian, Sacconi Quartet
Wytwórnia: Signum Classics

Wrzesień

Felix Mendelssohn-Bartholdy: Symfonie nr 1-5
Wykonawcy: Chamber Orchestra of Europe, RIAS Kammerchor / Yannick Nézet-Séguin – dyrygent
Wytwórnia: Deutsche Grammophon

Październik

Franz Schubert: Sonaty fortepianowe nr 20 i 21
Wykonawcy: Krystian Zimerman – fortepian
Wytwórnia: Deutsche Grammophon

Maksymiuk dyryguje Zeidlera na Świętej Górze

Koncert, który odbywa się 7 października na XII Festiwalu Muzyki Oratoryjnej Musica Sacromontana w zachwycającej swoją akustyką barokowej bazylice na Świętej Górze koło Gostynia, nosi tytuł „Nieznany Józef Zeidler”. Dziś ten kompozytor, którego niektórzy nazywają polskim Mozartem, nie jest już wprawdzie zupełnie nieznany, ale wciąż znany nie dość szeroko. Jego twórczość pozostawała zupełnie zapomniana przez 200 lat. Zeidler był członkiem istniejącej od XVII wieku kapeli przy klasztorze filipinów  w Wielkopolsce i tam został pochowany w 1806 r. Zakonnicy widzieli w muzyce jeden z najlepszych środków ewangelizacji i dbali zarówno o zamawianie nowych utworów, jak i przechowywanie w klasztornych zbiorach nut. Do dziś zachowało się ponad 30 utworów Zeidlera, w tym 7 mszy.  16 rękopisów przechowywanych jest w bibliotece na Świętej Górze.

W 2004 roku ks. Jakub Przybylski ze zgromadzenia filipinów, opiekun klasztornego chóru, odkrył rękopisy nutowe utworów Zeidlera i zainteresował nimi mieszkającego w pobliżu skrzypka Wojciecha Czemplika, znanego m.in. z działalności w zespole Stare Dobre Małżeństwo. Niebawem powołano Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera, a w 2006 roku, w 200-lecie śmierci kompozytora, jego muzyka zabrzmiała na I Festiwalu Sacromontana, wzbudzając spore zainteresowanie. Festiwal odbywa się od tamtej pory rokrocznie na przełomie września i października. Na Świętej Górze pojawiła się w ciągu lat plejada znakomitych wykonawców, m. in. Orkiestra Kameralna Polskiego Radia „Amadeus” Agnieszki Duczmal, Poznańskie Słowiki i Konstanty Andrzej Kulka. Wznowiła też działaność Kapela Świętogórska.

„Missa ex D” Józefa Zeidlera na płycie wydanej przez Dux w 2016 r.

Podczas X edycji festiwalu w 2015 r. „Missa ex D” został wykonany najstarszy z zachowanych utworów Zeidlera (rękopis ze zbiorów Die Bayerische Staatsbibliothek w Monachium). Powstał, gdy kompozytor miał nie więcej niż 25 lat i zanim powstały wielkie dzieła sakralne Mozarta (więc nie mógł się na nim wzorować). Orkiestrę Sinfonia Varsovia oraz Zespół Śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia poprowadził Jerzy Maksymiuk, partie solowe zaśpiewali: Iwona Hossa – sopran,  Agnieszka Rehlis – mezzosopran, Rafał Bartmiński – tenor, Robert Gierlach – bas-baryton. Rok później utwór ten doczekał się rejestracji na płycie wydanej przez Dux (zdjęcie powyżej).

W tym roku inną mszę Zeidlera w tej samej tonacji, napisaną nieco później niż opisana powyżej, wykona również Sinfonia Varsovia pod batutą Maksymiuka i Zespół Śpiewaków Camerata Silesia, pojawią się natomiast inni soliści (szczegóły poniżej). Także ten utwór ma zostać zarejestrowany i wydany na płycie. W programie koncertu pojawi się także jedno z największych dzieł epoki baroku – szósty z Koncertów brandenburskich Johanna Sebastiana Bacha. Jerzy Maksymiuk dyrygował je z wielkim powodzeniem jeszcze w czasach Polskiej Orkiestry Kameralnej (zostały wydane przez EMI w 1979 r., a potem Polskie Nagrania w 1981 r.). Dopełnieniem programu jest napisana specjalnie na festiwal przez Maksymiuka „Fanfara na smyczki”.

Jerzy Maksymiuk. muzycy z Sinfonia Varsovia i śpiewacy z Camerata Silesia podczas próby przed koncertem w bazylice na Świetej Górze, 6 października 2017 r, Zdjęcie: Ewa Piasecka-Maksymiuk

XII FESTIWAL MUSICA SACROMONTANA – NIEZNANY JÓZEF ZEIDLER
7 października, sobota, godz. 15.00

Orkiestra Sinfonia Varsovia
Zespół Śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia
Jerzy Maksymiuk – dyrygent
Aleksandra Kubas-Kruk – sopran
Anna Radziejewska – mezzosopran
Karol Kozłowski – tenor
Jarosław Bręk – bas
Anna Szostak – przygotowanie chóru
Maciej Bolewski – rekonstrukcja partytury

W programie:
JÓZEF ZEIDLER -MISSA ex D
JOHANN SEBASTIAN BACH – VI Koncert Brandenburski BWV 1051
JERZY MAKSYMIUK – Fanfara na smyczki – Musica Sacromontana A.D. 2017

Organizatorzy festiwalu: Kongregacja Oratorium św. Filipa Neri w Gostyniu
i Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera
Głogówko 1, Święta Góra, 63-800 Gostyń
Dyrektor festiwalu: ks. Jakub Przybylski COr
Dyrektor artystyczny: Wojciech Czemplik

Strona wydarzenia na Facebooku

Alekander Dębicz: Nie interesuje mnie sztuka hermetyczna

Pianista Aleksander Dębicz na rynku płytowym zadebiutował dwa lata temu świetnie przyjętym albumem “Cinematic Piano” z własnymi kompozycjami inspirowanymi muzyką filmową. W kwietniu tego roku wydał płytę “Bach Stories”, na której utworom jego “muzycznego Boga” nagranym w duecie z wiolonczelistą Marcinem Zdunikiem towarzyszą współczesne improwizacje. W piątek 1 września Dębicz wystąpił na Burakowskiej 14  w Warszawie z saksofonistą Szymonem Nidzworskim, prezentując spontanicznie wymyślone i opowiedziane muzyczne historie.

Aleksander Dębicz. Zdjęcie: Krzysztof Chojnacki
Aleksander Dębicz. Zdjęcie: Krzysztof Chojnacki

MELOMANI ONLINE: Twoje pierwsze wielkie olśnienie muzyczne?

ALEKSANDER DĘBICZ: Zapis koncertu słynnego niegdyś duetu fortepianowego „Marek i Wacek”. Rodzice puszczali mi płytę winylową i chyba mogę powiedzieć, że w dużej mierze dzięki tej fascynacji zapragnąłem zostać pianistą. Uwielbiałem też słuchać Suity „Peer Gynt” Griega, muzyki z „Akademii Pana Kleksa” i Symfonii „Niespodzianka” Haydna.

MELOMANI ONLINE: Twoi pianistyczni mistrzowie?

ALEKSANDER DĘBICZ: Duże grono. Im jestem starszy, tym większe. W pewnym okresie byłem absolutnie zafascynowany Glennem Gouldem. Dalej uważam go za geniusza, ale już nie słucham tak namiętnie jak kiedyś. Nagrania Goulda bardzo często pojawiają się w filmach, a od kina też jestem mocno uzależniony. Gould ma w sobie ten rodzaj magnetyzmu, jaki wśród reżyserów czuję np. u Kubricka.

Moim idolem jest Herbie Hancock, uwielbiam też Piotra Anderszewskiego.

MELOMANI ONLINE: Instrument historyczny czy współczesny?

ALEKSANDER DĘBICZ: Rzeczą, którą ubóstwiam w muzyce Bacha, jest to, że brzmi świetnie na wszystkich instrumentach, nawet na syntezatorach, choć akurat tego nie lubię. Jestem fanem Bacha granego na instrumentach współczesnych – to czuję, to lubię, taki dźwięk mnie inspiruje. Uważam, że niesamowite emocje, które są w muzyce Bacha, można wyrazić w sposób bardzo bogaty na współczesnym instrumencie – oczywiście korzystając ze współczesnych środków.

Aleksander Dębicz (fortepian) i Marcin Zdunik (wiolonczela) nagrali płytę "Bach Stories" (Warner Music Polska, kwiecień 2017 r.). Zdjęcie: Stach Leszczyński.
Aleksander Dębicz (fortepian) i Marcin Zdunik (wiolonczela) nagrali płytę „Bach Stories” (Warner Music Polska, kwiecień 2017 r.). Zdjęcie: Stach Leszczyński.

MELOMANI ONLINE: Skąd zamiłowanie do muzyki filmowej?

ALEKSANDER DĘBICZ: Tą muzyką i w ogóle kinem interesuje się od dzieciństwa. Uważam, że w XXI wieku film jest najbardziej komunikatywną dziedziną sztuki. Chyba najprężniej się rozwija i jest najbliżej odbiorcy. W związku z tym jest też bardzo inspirujący. Zawsze interesowała mnie relacja dźwięku i obrazu.

W muzyce filmowej jest, było i będzie sporo kiczu i bombastyczności, ale uważam za krzywdzące wrzucanie całej muzyki filmowej do jednego worka. Jest w niej wiele zjawisk, które uważam za bardzo wyrafinowane, także w oderwaniu od obrazu.

Mam ulubionych kompozytorów takich jak Thomas Newman, Alexandre Desplat czy John Williams – zawsze czekam z wypiekami na twarzy na ich kolejny soundtrack. Chodzę do kina, żeby odebrać ich dzieło w połączeniu z obrazem.


Moją płytą („Cinematic Piano”) chciałem pokazać słuchaczom, jakie bogactwo treści jest w muzyce filmowej. To, co mnie w niej szczególne kręci – a co zazwyczaj jest realizowane przy pomocy orkiestry czy jakieś egzotycznego instrumentarium – chciałem przetransponować na język muzyki fortepianowej.

MELOMANI ONLINE: W sztuce ważna jest dla Ciebie…

ALEKSANDER DĘBICZ: Komunikatywność. Nie interesuje mnie sztuka hermetyczna, dostępna tylko dla wąskiego kręgu odbiorców. Ale to nie znaczy, że należy traktować ludzi jak głupków i z góry zakładać, że nie są w stanie pewnych treści odebrać, wobec czego należy je upraszczać, żeby zostały przyswojone.

Wcale tak nie musi być. Jako przykład niech posłuży ostatni konkurs chopinowski, który był świetnie zorganizowany od strony mediów społecznościowych i docierał do ludzi w ogóle nie związanych z muzyką. Osoby, które nie chodzą w ogóle do Filharmonii, przez cały weekend słuchały Chopina. Trzeba robić swoje. Ludzie są bardzo wrażliwi i nie muszą być wykształceni muzycznie, żeby odebrać pewne emocje.

MELOMANI ONLINE: Kolejne słowo-klucz dla Ciebie to chyba improwizacja.

ALEKSANDER DĘBICZ: Uważam to za straszny błąd, że improwizacja jest obecnie kojarzona niemal wyłącznie z jazzem. W XVII i XVIII wieku to była norma – wszyscy improwizowali, w stylu, w którym się poruszali, a przecież nie był to jazz.

Tak jak teraz rozmawiamy i nie recytujemy wcześniej przygotowanych kwestii, tak w muzyce możemy korzystać ze znanego nam języka, ale mówić swobodnie – i to jest właśnie improwizacja.

MELOMANI ONLINE: Na improwizacji bazuje projekt, nad którym pracujesz obecnie z Szymonem Nidzworskim.

ALEKSANDER DĘBICZ: Szymona zawsze uważałem za wybitnego saksofonistę, z pięknym dźwiękiem i wieloma umiejętnościami, w tym kapitalną zdolnością improwizacji. Pewnego razu przy piwie zaproponował mi coś, czego nie robiłem nigdy wcześniej – żebyśmy po prostu weszli do studia, bez przygotowania, bez uzgadniania tematów i zobaczyli czy i co się zadzieje między nami. Spotkaliśmy się w sali koncertowej Uniwersytetu Muzycznego na Okólniku i zaczęliśmy grać. Eksperyment się powiódł. Dobrze nam się rozmawia muzycznie, porozumiewamy się bez słów. Nagraliśmy ok. 20 utworów w pełni improwizowanych, teraz niektóre z nich wrzucamy do internetu. Będziemy pracować nad autorskim projektem wychodzącym od tych nagrań, choć na pewno coś też skomponujemy, nie będzie to wyłącznie improwizacja. Teraz najważniejsze, żeby to jak najwięcej ograć koncertowo. Coś, co jest oparte na improwizacji, musi wybrzmieć na żywo.

Aleksander Dębicz i Szymon Nidzworski podczas koncertu na Burakowskiej 14 w Warszawie, 1 września 2017 r. Fot. Paweł Piasecki
Aleksander Dębicz i Szymon Nidzworski podczas koncertu na Burakowskiej 14 w Warszawie, 1 września 2017 r. Fot. Paweł Piasecki

MELOMANI ONLINE: Irytują Cię sztywne podziały między gatunkami muzyki…

ALEKSANDER DĘBICZ: Tak. W filmie nikt się nie dziwi, że Martin Scorsese raz zrobi „Gangi Nowego Jorku”, kiedy indziej „Hugo”, a jeszcze innym razem „Milczenie”. A to są przecież kompletnie inne gatunki! Każdy z nich wymaga równie dużego wkładu pracy, ale wymaga innych środków i wzbudza inne emocje. Tak samo podchodzę do muzyki.

MELOMANI ONLINE: Koncert, który zrobił na Tobie szczególnie duże wrażenie?

ALEKSANDER DĘBICZ: Byłem na niezliczonej ilości fenomenalnych koncertów, więc podam te, które jako pierwsze przychodzą mi do głowy: „Winterreise” F. Schuberta w interpretacji Christopha Prégardiena i Andreasa Staiera. Koncert odbył się w Studiu Polskiego Radia w ramach festiwalu „Chopin i jego Europa” kilka lat temu. Artyści wydobyli z genialnej muzyki Schuberta najczystsze i najgłębsze emocje, wzruszając mnie do łez. Dramaturgii tego wielkiego koncertu nie osłabiło nawet chwilowe zejście ze sceny śpiewaka w środku cyklu z powodu ataku kaszlu.

Prawdziwą euforię wywołały we mnie dwa koncerty Herbiego Hancocka, mojego idola: w Zabrzu, gdzie wystąpił z orkiestrą symfoniczną i triem, prezentując program z płyty „Gershwin’s World”, a drugi w Warszawie w Filharmonii Narodowej promujący płytę „River: The Joni Letters”.

Wspominam też poruszający recital fortepianowy Francesco Piemontesiego na Festiwalu Chopinowskim w Dusznikach. I koncert O.S.T.R. w warszawskiej Stodole.

Aleksander Dębicz. Zdjęcie: Krzysztof Chojnacki
Aleksander Dębicz. Zdjęcie: Krzysztof Chojnacki

MELOMANI ONLINE: Najczęściej słuchasz muzyki…

ALEKSANDER DĘBICZ: W domu na głośnikach z komputera bądź z płyt, w ruchu na iPhonie przez słuchawki oraz w samochodzie.

Korzystam z serwisów streamingowych (Apple Music i Tidal), ale od czasu do czasu kupię płytę i wtedy szczególnie doceniam ten nośnik. Nie chodzi mi o jakość dźwięku, lecz o pełniejszą recepcję muzyki. Kiedy kupię płytę, włożę ją do odtwarzacza i otworzę pachnący booklet, zwykle przesłucham całość od początku do końca, skupiając się wyłącznie na muzyce. Korzystając ze streamingów, często słuchamy w sposób wybiórczy, przeskakując z utworu na utwór.

MELOMANI ONLINE: Twoje ulubione miejsce związane z muzyką?

ALEKSANDER DĘBICZ: Szczerze mówiąc nie mam takiego ulubionego miejsca. Lubię grać i słuchać muzyki w rozmaitych przestrzeniach i trudno mi wskazać jedną świątynię dźwięku, do której chciałbym szczególnie często wracać.

MELOMANI ONLINE: Płyta, do której najczęściej powracasz?

ALEKSANDER DĘBICZ: Bardzo często wracam (zwłaszcza jadąc samochodem) do soundtracku z filmu „Blues Brothers”, Piosenki z tego genialnego filmu, który towarzyszy mi już ponad 20 lat, nigdy się nie zestarzeją.

Chętnie sięgam do Bachowskich nagrań Johna Eliota Gardinera, zwłaszcza obydwu Pasji i niektórych kantat.

Nieustannie wracam do mojej ulubionej płyty O.S.T.R. „Ja tu tylko sprzątam”, płyty „Headhunters” Hancocka a także do kilku soundtracków Johna Williamsa.

A gdy mnie znużą nowości fonograficzne (których słucham dużo), to z przyjemnością puszczam sobie legendarną płytę Milesa Davisa „Kind of Blue”.