Jerzy Maksymiuk otworzy XIV Europejski Festiwal Muzyczny w Otwocku

W sobotę 4 listopada inauguracja XIV Europejskiego Festiwalu Muzycznego w Otwocku. Jerzy Maksymiuk poprowadzi festiwalową orkiestrę, z którą zagrają znakomici soliści (Katarzyna Budnik-Gałązka – altówka i Jan Stanienda – skrzypce) w programie składającym się głównie z utworów Mozarta. Publiczność zgromadzona w Teatrze im. Stefana Jaracza w Otwocku usłyszy: Divertimento D-dur, III Koncert skrzpypcowy G-dur KV 216 i Symfonię koncertującą Es-dur KV 364 na skrzypce i altówkę – ukoronowanie osiągnięć Mozarta w dziedzinie koncertu skrzypcowego. Zabrzmi także utwór napisany przez Jerzego Maksymiuka – „Vers per archi”.

Europejski Festiwal Muzyczny organizowany jest przez rodzinną Fundację Promocji Kultury OtwArte od 2004 roku. Przez 9 lat dyrektorem artystycznym Festiwalu był  skrzypek i dyrygent Jan Stanienda. Z Jerzym Maksymiukiem znają się jeszcze z czasów Polskiej Orkiestry Kameralnej (druga połowa lata 70-tych ub. wieku), w której Stanienda był solistą i koncertmistrzem. Obaj są także mocno związani z następczynią POK – Sinfonią Varsovią: Stanienda był jej koncertmistrzem w latach 1986-2000, a Maksymiuk wielokrotnie prowadził ją jako dyrygent gościnny. Katarzyna Budnik-Gałązka, laureatka III nagrody na prestiżowym Międzynarodowym Konkursie Muzycznym ARD w Monachium (2013), jest obecnie liderem sekcji altówek w Sinfonii Varsovii.

Kamila Grott Tomaszek

Od 2014 roku kierownictwo artystyczne Festiwalu sprawuje mieszkanka Otwocka Kamila Grott-Tomaszek, oboistka, właścicielka niezależnej wytwórni fonograficznej Subito. Wydane przez Subito Koncerty wiolonczelowe Haydna i Denisova w wykonaniu Marcina Zdunika z towarzyszeniem Orkiestry Kameralnej Wratislavia pod dyrekcją Jana Staniendy uhonorowano w 2010 r. nagrodą Fryderyk za Fonograficzny Debiut Roku. Z tą samą orkiestrą pod kierownictwem Staniendy Kamila Grott-Tomaszek nagrała płytę z barokowymi koncertami na obój. Podczas tegorocznej edycji wystąpi na dwóch koncertach, w tym na jednym z synem, Jakubem Grottem, studentem na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie skrzypiec profesora Jana Staniendy (patrz program poniżej).

W ciągu trzynastu edycji Festiwalu odbyło się 81 koncertów, na których wystąpiło 384 artystów z Polski, Niemiec, Rosji, Włoch, Stany Zjednoczonych i innych krajów. Obejrzało je w sumie ponad 24 tysięcy osób. W tym roku zagranicznym gościem jest niemiecka klarnecistka  Sabine Grofmeier, która wystąpi na koncercie kameralnym 10 listopada. Na uwagę zasługuje także zamykający tegoroczną edycję występ duetu Marcin Zdunik – wiolonczela i Aleksander Dębicz – fortepian. Zagrają oni utwory z wydanego w br. dwupłytowego albumu „Bach Stories”, na którym znalazły się zarówno utwory Johanna Sebastiana Bacha, jak i inspirowane nimi współczesne improwizacje muzyków.

Aleksander Dębicz (fortepian) i Marcin Zdunik (wiolonczela) nagrali płytę "Bach Stories" (Warner Music Polska, kwiecień 2017 r.). Zdjęcie: Stach Leszczyński.
Aleksander Dębicz (fortepian) i Marcin Zdunik (wiolonczela) nagrali płytę „Bach Stories” (Warner Music Polska, kwiecień 2017 r.). Zdjęcie: Stach Leszczyński.

Wstęp na wszystkie koncerty festiwalowe jest bezpłatny. Odbywają się zawsze o godzinie 19 w Teatrze Miejskim im. Stefana Jaracza w Otwocku, ul. Armii Krajowej 4.

Szczegółowy program Festiwalu

4 listopada 2017 godz. 19.00
Inauguracja Festiwalu
Jan Stanienda – skrzypce
Katarzyna Budnik-Gałązka – altówka
Maestro Jerzy Maksymiuk – dyrygent
Otwock Festival Orchestra
w programie: W.A.Mozart, J.Maksymiuk

5 listopada 2017 godz.19.00
Mistrzowskie Interpretacje
Paweł Gusnar – saksofon
Agnieszka Przemyk Bryła – fortepian
w programie: F.Chopin, W. van Klaveren, A. Weignein, A.Piazzola, E.Morricone, P.Itturalde

10 listopada 2017 godz.19.00
Perły Kameralistyki
Sabine Grofmeier – klarnet
Kama Grott-Tomaszek – obój
Otwock Festival Ensemble
w programie: W.A.Mozart, C.M.von Weber, M.Arnold, E.Herrmann

11 listopada 2017 godz.19.00
Niepodległa
Natalia Grosiak – śpiew
Kama Grott-Tomaszek – obój
Jakub Grott – skrzypce
Piotr Wrombel – fortepian
Wojciech Pulcyn – kontrabas
w programie: przeboje muzyki filmowej i rozrywkowej

12 listopada 2017 godz.19.00
Bach Stories
Marcin Zdunik – wiolonczela
Aleksander Dębicz – fortepian
w programie: J.S.Bach

Leszek Możdżer i Holland Baroque – wspólna płyta i trasa koncertowa

Holland Baroque – zdjęcie ze strony internetowej zespołu

Holland Baroque, holenderski zespół kameralny z Utrechtu i polski pianista jazzowy Leszek Możdżer ruszają wkrótce w trasę koncertową promującą nowy wspólny album „Earth Particles” (premiera 25 listopada).

Okładka płyty „Earth Particles” Leszka Możdżera i Holland Baroque

Holland Baroque – jak czytamy na  stronie internetowej zespołu – „prezentuje Vivaldiego z japońskiego punktu widzenia, łączy Reinberta de Leeuwa [współczesnego kompozytora holenderskiego, ur. w 1938 r.] z Bachem i pokazuje, jak perkusiści wyznaczają puls baroku”. Współpracuje z różnymi solistami (Giovanni Sollima, Eric Vloeimans, Lars Ulrik Mortensen, Aisslinn Nosky) oraz zespołami (Orkater, Vox Luminis, Quatuor Mosaïques), szukając pomostów między muzyką dawną a współczesnością. W stałym składzie zespołu jest  Polak, wiolonczelista Tomasz Pokrzywiński.

Na stronie Holland Baroque Leszek Możdżer opisuje, jak doszło do współpracy, nawiązanej w styczniu br. i jak muzycy z Utrechtu zainspirowali go do pracy nad nowym albumem, który powstawał w indyjskim aśramie.

W ramach polskiego tournee dadzą koncerty:
4 grudnia w Szczecinie – Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie
6 grudnia w Warszawie – Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN
7 grudnia w Łodzi – Klub Wytwórnia
8 grudnia we Wrocławiu – Narodowe Forum Muzyki
9 grudnia w Krakowie – Centrum Kongresowe ICE Kraków
10 grudnia w Katowicach – Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach

Brawurowy Falstaff w Operze Nova

 

Zaraz po premierze Falstaffa w Operze Nova nazwałem bydgoską inscenizację brawurową. Nie było przepychu, ekstrawagancji, awangardy. Była za to wciągająca zabawa symbolem, bryłą, światłem, barwą, przestrzenią, słowem, dźwiękiem, głosem. Zabawa bardzo interesująca i poprowadzona – bez żadnej szkody dla akcji – w żywiołowym tempie. Quickly, Quickly – szybko, szybko.

Falstaff rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. A właściwie na dwóch platformach, z których jedna jest wnętrzem Zajazdu pod Podwiązką, a kiedy przesuwa się w dół, jej dach staje się częścią drugiej – trawnika parku w Windsorze. Scenografia, której autorką jest Jagna Janicka nie jest wystawna. Mamy do czynienia z pojedynczymi rekwizytami, które pobudzają wyobraźnię, stają się też niemymi świadkami akcji. Ważnym elementem dramaturgii przedstawienia staje się kanał orkiestry, do którego w finale drugiego aktu kumoszki z Windsoru (tutaj raczej niecne, niż wesołe) wrzucają wielki kosz na bieliznę, w którym schował się Falstaff. To kolejny element brawury inscenizacyjnej. Podczas antraktu wielu widzów podchodziło zresztą do kanału, żeby sprawdzić, jak została przeprowadzona cała akcja ze zrzuceniem kosza z Łukaszem Golińskim w środku trzy metry w dół.

Piękne były kostiumy zaprojektowane przez Hannę Wójcikowską-Szymczak. Szczególnie spodobały mi się suknie uszyte z aksamitu dla Pani Quickly i Alicji Ford oraz stroje kilkudziesięcioosobowego chóru. „Ninfe! Elfi! Silfi! Sirene!”

Utrwalony w świadomości wizerunek Fastaffa jako podstarzałego, grubego i raczej obleśnego lowelasa Maciej Prus, reżyser przedstawienia, zastąpił obrazem pełnego wewnętrznych rozterek, dojrzałego mężczyzny, który jest gotowy do skonfrontowania swoich słabostek ze słabościami świata – świata, który cały jest przecież farsą i sceną dla komedii życia. Jak w szekspirowskim „Jak wam się podoba” – „All the world’s a stage…”

Bardzo dobrze wpisał się w tę konwencję Łukasz Goliński. Nie będę pisać o jego umiejętnościach wokalnych, te są na najwyższym poziomie. Najistotniejsze było to, że potrafił nakreślić rys psychologiczny Fastaffa i stopniową metamorfozę bohatera, której kulminacją było przejmujące „Una, due, tre, quattro… L’amore metamorfosa un uom in una bestia” (Raz, dwa, trzy , cztery… Miłość zmienia człowieka w bestię). To zresztą chyba najpiękniejszy fragment opery Verdiego, we wszystkich warstwach pełen kontrastów, które oddają wieczny konflikt pomiędzy sacrum a profanum, oczekiwaniami a rzeczywistością, uczuciami pięknymi i niskimi. I tym, że ten konflikt nigdy się nie kończy, bo „mezzanotte” – północ, o której śpiewa Falstaff jest nie tylko końcem jednego etapu, ale i początkiem następnego, niekoniecznie przecież lepszego.

Także pozostali członkowie obsady sobotniej premiery spisali się doskonale. W scenach zbiorowych zdecydowanie najlepsze były panie, które w trzecim akcie doprowadziły je do perfekcji. I to zarówno we fragmentach komicznych (świetne, punktualne „Pizzica, pizzica!”), jak i frazach bardziej podniosłych, quasi-chorałowych („Domine fallo guasto!”).

Z wokalistów szczególnie spodobali mi się przykuwający uwagę Szymon Rona w roli Bardolfa; dysponująca ciepłym, pełnym i czystym głosem Aleksandra Wiwała (Nannetta) oraz Małgorzata Ratajczak jako Pani Quickly. Rola była dopracowana w każdym szczególe, a Małgorzata Ratajczak była nie tylko świetna wokalnie, ale też zabawna i wiarygodna. Bardzo zgrabnie bawiła się też motywami, jeden z nich – „reverenza” – był zresztą tym, który najdłużej siedział w głowie i przypominał o sobie jeszcze wiele godzin po przedstawieniu. Uszanowanie.

Uszanowanie także dla orkiestry poprowadzonej przez Piotra Wajraka i wszystkich realizatorów bydgoskiego Falstaffa. Wziąłem w sobotę udział w wydarzeniu, o którym będzie się mówić jeszcze bardzo długo, bo było naprawdę niezwykłe.

Tekst i fotografia: Michał Orzechowski

Bester Quartet w Muzeum Polin

Bester Quartet

Bester Quartet w towarzystwie Jorgosa Skoliasa (wokal), Magdaleny Pluty (wiolonczela) i Tomasza Ziętka (trąbka, instrumenty elektroniczne) zaprezentuje premierowe interpretacje utworów Johna Zorna w nowych aranżacjach Jarosława Bestera  na scenie Audytorium Muzeum POLIN  w Warszawie 29 października o  godz. 20.00. „Księgi aniołów według Zorna” to finałowy koncert Festiwalu Muzyka Wiary – Muzyka Pokoju organizowanego przez Centrum Myśli Jana Pawła II. Koncert jest wyprzedany (przynajmniej w chwili publikacji tego tekstu).

Amerykański kompozytor John Zorn, guru światowej sceny nowej muzyki żydowskiej, pracę nad monumentalnym cyklem „Księgi aniołów” rozpoczął w latach 90. XX wieku. Dzieło stanowi pomost pomiędzy tradycją i mistyką żydowską a muzyką przełomu wieków. Do tej pory powstało 31 części/ksiąg, które wykonywali m.in. David Krakauer, Path Metheny i Eric Friedlander. Bester Quartet uczestniczył w tym wydarzeniu, nagrywając V część „Księgi aniołów”. Na niedzielnym koncercie lider i twórca Bester Quartet Jarosław Bester przedstawi wraz z towarzyszącymi mu muzykami prapremierę autorskiego projektu – wyboru ze wszystkich dotychczasowych części zornowskiego cyklu.

Bester Quartet to grupa założona w Krakowie w 1997 r., występująca początkowo pod nazwą The Cracow Klezmer Band. Zespół tworzą czterej klasycznie wykształceni instrumentaliści: Jarosław Bester (akordeon), Oleg Dyyak (instrumenty perkusyjne i klarnet), Dawid Lubowicz (skrzypce) oraz Maciej Adamczyk (kontrabas). Grają muzykę o szerokim przekroju stylistycznym – od klasyki poprzez jazz do muzyki klezmerskiej.

Oto zapis koncertu Bester Quartet na Paredes Festival w Kazimierzu Dolnym z 20 sierpnia 2016 r.:

Requiem Mozarta w rocznicę śmierci Chopina

Serce Chopina spoczywa w Bazylice św. Krzyża w Warszawie

W ramach obchodów 168. rocznicy śmierci Fryderyka Chopina, która przypada 17 października, tego dnia o godz. 20 w Bazylice św. Krzyża w Warszawie zabrzmi Requiem Mozarta w wykonaniu czeskiego zespołu Collegium Vocale 1704 pod dyrekcją młodego polskiego dyrygenta Dawida Runtza (ukończył Uniwersytet Muzyczny im. F. Chopina w ub. r.) oraz znakomitych solistów.

Arcydzieło Mozarta zostało wykonane – zgodnie z życzeniem polskiego kompozytora – podczas uroczystości pogrzebowych w kościele św. Magdaleny w Paryżu 30 października 1849 roku.

Wśród solistów śpiewających „Requiem” Mozarta w Warszawie pojawi się Natalia Rubiś-Krzeszowiak (sopran). Rozmowę z nią przeczytacie tutaj.

W Bazylice św. Krzyża w Warszawie spoczywa serce Chopina (zdjęcie powyżej).

Zaproszenie na Requiem Mozarta 17 października 2017 r. w Bazylice św. Krzyża w Warszawie

Nicola Benedetti zagra w Warszawie


Urodzona w 1987 roku w Szkocji skrzypaczka Nicola Benedetti (włoskie nazwisko ma po ojcu) zagra w Filharmonii Narodowej w Warszawie Koncert podwójny a-moll op. 102 Johannesa Brahmsa. Partię solową wiolonczeli wykona niemiecki muzyk (ur. w 1985 r. we Frankfurcie) Leonard Elschenbroich, który w latach 2012-2014 uczestniczył w prestiżowym programie BBC New Generation Artist. Orkiestrę Filharmonii Narodowej poprowadzi Maestro Jacek Kaspszyk. W drugiej części wieczoru w wykonaniu OFN zabrzmi muzyka drugiej szkoły wiedeńskiej – kompozycje Schönberga, Berga i Weberna. Koncerty odbędą się w piątek 13 października o 19:30 i w sobotę 14 października o 18:00.

Koncert podwójny Brahmsa jest pierwszym utworem, jaki Benedetti i Elschenbroich wykonali wspólnie na scenie osiem lat temu. W ubiegłym roku grali go podczas tournee z New Zealand Symphony Orchestra pod batutą Edo de Waarta.

Benedetti była cudownym dzieckiem – naukę gry na skrzypcach rozpoczęła w wieku czterech lat. Mając 12 lat, wystąpiła przed księciem Edwardem w Holyrood Palace na uroczystym koncercie z okazji 20. rocznicy utworzenia młodzieżowej orkiestry National Youth Orchestra of Scotland. Jako 16-latka zwyciężyła w konkursie BBC Young Musician of the Year – nagrodę zdobyła za wykonanie I Koncertu skrzypcowego Karola Szymanowskiego.  To nie jedyny polski akcent w jej biografii: przez wiele lat – m.in. w czasie, gdy otrzymała powyższą nagrodę – jej osobistym nauczycielem był Polak, Maciej Rakowski, profesor w Royal College of Music w Londynie i muzyk English Chamber Orchestra. Wspomniany I Koncert Szymanowskiego pojawił się na jej debiutanckim albumie dla Deutsche Grammophon w 2005 r.

Od kilku lat Benedetti nagrywa dla wytwórni Decca, zdobywając m.in. dwukrotnie tytuł najlepszej artystki roku (2012 i 2013) w konkursie Classical BRIT Awards. Jej ostatnie nagranie płytowe (lipiec 2016 r.) to koncerty skrzypcowe Szostakowicza i Głazunowa.

Szkocka skrzypaczka często występuje w trio ze wspomnianym wyżej wiolonczelistą Leonardem Elschenbroichem i ukraińskim pianistą Aleksiejem Gryniukiem. Posłuchajmy ich w drugiej części (Scherzo – Molto Allegro) Tria fortepianowego nr 1 B-dur (Op. 8) Brahmsa.

Benedetti jest jedną z najbardziej urodziwych skrzypaczek koncertujących obecnie na światowych scenach. W rozmowie z „Daily Telegraph” w kwietniu 2014 r. powiedziała, że mało co wkurza ją tak bardzo, jak powiedzenie „sex sells” i gorąco protestuje przeciw wiązaniu sukcesów jej i innych utalentowanych skrzypaczek klasycznych (Julia Fischer, Janine Jansen, Lisa Batiashvili, Vilde Frang, Anne-Sophie Mutter, Alina Ibragimova) z ich fizyczną atrakcyjnością. Spotkała się wtedy z ripostą ze strony Glorii Moss, wykładowczyni marketingu, która, powołując się na badania naukowe, stwierdziła, że nie mamy wyjścia: musimy przyznać, że seks jest istotnym składnikiem sukcesu także w dziedzinie muzyki.

Solowy album współtwórcy grupy ABBA w Deutsche Grammophon

Benny Andersson – Piano. Okładka albumu wydanego 29 września przez Deutsche Grammophon.

Wydając album „Piano” multi-instrumentalisty, kompozytora, aranżera i autora tekstów Benny’ego Anderssona, wywórnia Deutsche Grammophon postanowiła wykorzystać wciąż pokaźny potencjał marketingowy szwedzkiej supergrupy ABBA, której Andersson był współtwórcą. Czysto instrumentalny album zawiera wersje na fortepian solo wielkich przebojów zespołu ABBA (m.in. „Thank You For The Music” i „The Day Before You Came), utworów z musicali, m.in. „Chess” („Szachy”) z 1984 r., napisanego wspólnie z Timem Rice’m (polska premiera w 2000 r.)  oraz późniejsze kompozycje Anderssona.

Sądząc po jednogłośnie entuzjastycznych recenzjach użytkowników Amazon.com, album może liczyć na mocne poparcie ze strony fanów ABBy i musicali współtworzonych przez Anderssona. Jeden z fanów napisał np., że płyta jest „Well-Tempered Klavier” Benny’ego i że Bach byłby z niego dumny. Nie mogę się wypowiadać za Bacha, dla mnie jednak jest to muzyka wprawdzie przyjemna dla ucha, ale nie angażująca emocjonalnie. Melodie są chwytliwe i większość słuchaczy ma je z tyłu głowy, a oczywiście najbardziej lubimy słuchać to, co już znamy. Jako sposób na chillout – jestem za. Aż tyle lub tylko tyle.

Płyta Anderssona skojrzyła mi się z opartym na podobnej recepcie albumie Ricka Wakemana, klawiszowca słynnej niegdyś grupy Yes (nurt rocka symfonicznego), wydanym przez Universal na początku br., niedługo po śmierci Davida Bowie. Także ta solowa płyta zawiera czysto instrumetalne, fortepianowe transkrypcje znanych utworów muzyki popularnej, w tym „Starman” i „Life on Mars” Davida Bowie (Wakeman grał na instrumentach klawiszowych w oryginalnych nagraniach), Beatlesów („Eleanor Rigby”, „Help”), Cata Stevensa („Morning Has Broken”) czy Led Zeppelin („Stairway To Heaven”), ale także klasycznej – „Światła księżyca” Debussy’ego” i tematu z „Jeziora łabędziego” Czajkowskiego.

Wytwórnia Deutsche Grammophon, której charakterstyczne żółte logo od lat jest dla melomanów znakiem najwyższej jakości, coraz mocniej eksploruje pogranicza muzyki poważnej, nieraz wprost wkraczając w obszar muzyki popularnej. Nurt crossover w niemieckim wydawnictwie reprezentują m.in. wydane w ostatnim czasie albumy „Land of Gold” córki Raviego Shankara, Anoushki, czy też „Room 29” duetu Jarvis Cocker – Chilly Gonzales. Najwyraźniej znaczące poszerzenie bazy odbiorców liczy się dla DG bardziej niż ewentualne utyskiwania grupki koneserów na romansowanie z popularnymi gustami.

Poniżej wideo do utworu „Thank You For The Music” oraz krótsza i dłuższa wersja trailera albumu i rozmowy z Anderssonem.

 

Festiwal ORGANy PLUS+ w Gdańsku

 

Festiwal muzyki dawnej w Kościele Świętej Trójcy w Gdańsku

Oddalony nieco od głównego traktu turystycznego Kościół Świętej Trójcy w Gdańsku to miejsce niezwykłe. Jako jeden z trzech gdańskich kościołów zachował się od zniszczeń wojennych i jako jedyny w Polsce posiada lektorium wznoszące się nad wiernymi pomiędzy nawą główną a prezbiterium. Unikatowe są również odbudowywane teraz z wielką pieczołowitością wielkie barokowe organy Martena Friese z początku XVII wieku.

Już wkrótce przestrzeń kościoła wypełni po raz kolejny muzyka dawna. Stanie się tak za sprawą jesiennej edycji festiwalu ORGANy PLUS+, który odbędzie się w dniach 11-15 października 2017 roku. Centrum, wokół którego zbudowano program festiwalu stanowią organy; usłyszymy jednak również muzykę na klawesyn, skrzypce, flet prosty i flet traverso oraz na koncercie finałowym – koncerty klawesynowe Johanna Gotlieba Goldberga w wykonaniu Aliny Ratkowskiej i Goldberg Baroque Ensemble.

A tak piszą o festiwalu jego organizatorzy:

„Koncerty, na które Państwa zapraszamy, tylko z nazwy będą wydarzeniami, do których przyzwyczaiły nas sale koncertowe. W rzeczywistości będą artystycznym eksperymentem, próbą odtworzenia nie tylko samej muzyki w kształcie jak najbardziej zbliżonym do pierwowzoru, ale również próbą odtworzenia pewnej tradycji i sytuacji estetycznej, które miały miejsce w dawnym renesansowym, czy barokowym Gdańsku.

Oryginalne dawne instrumenty, dawne techniki wykonawcze, nie zmieniona od stuleci akustyka gotyckiego kościoła Św. Trójcy , oryginalne umiejscowienie muzyków na jedynym w Polsce Lektorium, wreszcie muzyka nie słyszana gdzie indziej w Polsce pomogą nam wejść w sytuację uczestnika wydarzeń muzycznych z przed wieków. Pozwólmy sobie na kolejną podróż w czasie!”

Ze szczegółami Festiwalu ORGANy PLUS+ Jesień 2017 można zapoznać się na stronie organizatorów:

http://www.organyplus.com/glowna/#program

Koncerty są też wpisane do Barokowego Rozkładu Jazdy:

https://tockify.com/barokowyrozkladjazdy/pinboard…

Opracował: Michał Orzechowski, Baroque Goes Nuts

Lucas Debargue w Filharmonii Narodowej w Warszawie

6 i 7 października warszawscy melomani mieli po raz pierwszy okazję usłyszeć na żywo w sali Filharmonii Narodowej Lucasa Debargue, francukiego pianistę, który podbił krytyków i publiczność na XV Międzynarodowym Konkursie Muzycznym im. Piotra Czajkowskiego w Moskwie w 2015 roku. Zajął „tylko” IV miejsce, ale jako jedyny z uczestników został wyróżniony prestiżową nagrodą krytyków moskiewskich.

Pierwszy raz usłyszałem Debargue’a bodaj w sonatach Scarlattiego, które pojawiły sie na jego debiutanckim albumie wydanym w 2016 r. O ile pamiętam, to było dokładnie to nagranie znalezione na YouTubie:

W tym samym roku pojawiła się druga płyta francuskiego pianisty z utworami Bacha, Beethovena i Medtnera i z takim właśnie klasycznym repertuarem go do tej pory kojarzyłem.

Okładka debiutanckiej płyty Debargue’a z kwietnia 2016 r.
Okładka drugiej płyty pianisty wydanej przez Sony Classical we wrześniu 2016 r.

Do Warszawy przyjechał jednak z utworem XX-wiecznym, olśniewającym, bardzo trudnym technicznie, II Koncertem fortepianowym g-moll op. 16 Siergieja Prokofiewa. Pierwsza wersja tego dzieła datuje się z 1913 roku, ale partytura spłonęła podczas rewolucji bolszewickiej. Znamy więc obecnie drugą wersję z 1923 r., według kompozytora znacznie różniącą się od pierwszej. Ze względu na skalę trudności początkowo niewielu pianistów odważało się grać ten koncert. Chodzi tu nie tylko o trudności techniczne, ale ogromną skalę emocjonalną: połączenie liryzmu, tragizmu (utwór dedykowany jest pamięci przyjaciela kompozytora Maksymiliana Schmidthofa, który popełnił samobójstwo) i groteski. O sprzecznościach w koncertach fortepianowych Prokofiewa tak napisał Piotr Wierzbicki w „Jak słuchać muzyki”:

Prokofiew pisał te koncerty przeciw Czajkowskiemu i Rachmaninowowi, przeciw ślicznotkom i pięknotkom, przeciw epigoństwu i emocjonalnemu rozpasaniu, Ale, na przeciw światoburczym intencjom, szedł wciąż za głosem muzyki, ona zaś ciąży ku pięknu na sposób naturalny, samoistny. W efekcie najbardziej z nich prowokatorski (hałas!) Koncert numer dwa jest zarazem najbardziej romantyczny (rzecz jasna na modłę Prokofiewowską i w potocznym znaczeniu tego słowa)

Wydaje się, że Debargue wyszedł z tych zmagań zwycięsko – warszawska publiczność przyjęła jego wykonanie z wielkim aplauzem. Pianista robił wrażenie skromnego człowieka, tak był też ubrany. Miał na sobie tylko koszulę – widać więc było, jak jego plecy stopniowo robiły się mokre od potu. Często przed rozpoczęciem swojej partii „tańczył” na siedzeniu, przeginając ciało w rytm muzyki, jakby wczuwając się w to, co za chwilę zagra. Tam, gdzie utwór tego wymagał, miał potężne uderzenia, gdzieindziej był delikatny i liryczny. Udało mu się chyba oddać walkę między romantycznym dziedzictwem a antyromantyczną (czy może raczej: antyczułostkową) postawą kompozytora. Bis – wyproszony przez publiczność długimi oklaskami od artysty zmęczonego zmaganiami z Prokofiewem – był już jak najbardziej romantyczny: Nokturn c-moll op. 48 nr 1 Fryderyka Chopina.

27-letni obecnie Debargue jest bardzo nietypowym przypadkiem jak na koncertującego pianistę. Gry na fortepianie zaczął uczyć się w wieku 11 lat i doszedł do poziomu wirtuozowskiego, ale potem porzucił ją na 10 lat. Jak mówił, przestał ćwiczyć, bo nie miał mistrza i przewodnika po świecie muzyki. Pracował w supermarkecie, by zarobić na studia z literatury.  Ostatecznie został uczniem słynnej rosyjskiej pedagog Reny Szereszewskiej, z którą pracuje do dziś (już w ramach studiów podyplomowych – w ub. r. ukończył z nagrodą specjalną Ecole Normale de Musique w Paryżu). Na moskiewskim konkursie, który okazał się przełomem w jego karierze, po raz pierwszy wystąpił na scenie z orkiestrą symfoniczną! O niezwykłym sukcesie pianisty donosiła nawet BBC:

Często występuje z rosyjskimi dyrygentami, m.in. Giergiewem, Spiwakowem i Petrenką. II Koncert fortepianowy Prokofiewa i koncert G-dur Ravela grał tydzień temu w Petersburgu z orkiestrą Teatru Maryjskiego pod batutą Giergiewa. Co ważne z polskiego punktu widzenia, na jego trzeciej płycie, która ukaże się pod koniec października (okładka poniżej) obok dwóch „małych” sonat Schuberta znajdzie się II Sonata fortepianowa A-dur op.  21 Karola Szymanowskiego, napisana w latach 1910-1911. Jej pierwszym wykonawcą był Artur Rubinstein, a potem grał go Światosław Richter i niewielu innych pianistów, gdyż utwór jest monumentalny i karkołomnie trudny technicznie. Jak widać, Debargue nie boi się wyzwań.

Okładka płyty Lucasa Debargue, która ukaże się 27 października br.

W programie sobotniego koncertu w Filharmonii Narodowej znalazł się także Łabędź z Tuoneli op. 22 nr 2 ze suity „Cztery legendy z Kalewali”, utwór Jeana Sibeliusa z samego początku XX w. (1895/1900) oraz Koncert na orkiestrę Béli Bartóka z 1943 r. Orkiestrą FN dyrygował młody niemiecki dyrygent Christian Schumann.
Szczegóły tutaj.

Maksymiuk dyryguje Zeidlera na Świętej Górze

Koncert, który odbywa się 7 października na XII Festiwalu Muzyki Oratoryjnej Musica Sacromontana w zachwycającej swoją akustyką barokowej bazylice na Świętej Górze koło Gostynia, nosi tytuł „Nieznany Józef Zeidler”. Dziś ten kompozytor, którego niektórzy nazywają polskim Mozartem, nie jest już wprawdzie zupełnie nieznany, ale wciąż znany nie dość szeroko. Jego twórczość pozostawała zupełnie zapomniana przez 200 lat. Zeidler był członkiem istniejącej od XVII wieku kapeli przy klasztorze filipinów  w Wielkopolsce i tam został pochowany w 1806 r. Zakonnicy widzieli w muzyce jeden z najlepszych środków ewangelizacji i dbali zarówno o zamawianie nowych utworów, jak i przechowywanie w klasztornych zbiorach nut. Do dziś zachowało się ponad 30 utworów Zeidlera, w tym 7 mszy.  16 rękopisów przechowywanych jest w bibliotece na Świętej Górze.

W 2004 roku ks. Jakub Przybylski ze zgromadzenia filipinów, opiekun klasztornego chóru, odkrył rękopisy nutowe utworów Zeidlera i zainteresował nimi mieszkającego w pobliżu skrzypka Wojciecha Czemplika, znanego m.in. z działalności w zespole Stare Dobre Małżeństwo. Niebawem powołano Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera, a w 2006 roku, w 200-lecie śmierci kompozytora, jego muzyka zabrzmiała na I Festiwalu Sacromontana, wzbudzając spore zainteresowanie. Festiwal odbywa się od tamtej pory rokrocznie na przełomie września i października. Na Świętej Górze pojawiła się w ciągu lat plejada znakomitych wykonawców, m. in. Orkiestra Kameralna Polskiego Radia „Amadeus” Agnieszki Duczmal, Poznańskie Słowiki i Konstanty Andrzej Kulka. Wznowiła też działaność Kapela Świętogórska.

„Missa ex D” Józefa Zeidlera na płycie wydanej przez Dux w 2016 r.

Podczas X edycji festiwalu w 2015 r. „Missa ex D” został wykonany najstarszy z zachowanych utworów Zeidlera (rękopis ze zbiorów Die Bayerische Staatsbibliothek w Monachium). Powstał, gdy kompozytor miał nie więcej niż 25 lat i zanim powstały wielkie dzieła sakralne Mozarta (więc nie mógł się na nim wzorować). Orkiestrę Sinfonia Varsovia oraz Zespół Śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia poprowadził Jerzy Maksymiuk, partie solowe zaśpiewali: Iwona Hossa – sopran,  Agnieszka Rehlis – mezzosopran, Rafał Bartmiński – tenor, Robert Gierlach – bas-baryton. Rok później utwór ten doczekał się rejestracji na płycie wydanej przez Dux (zdjęcie powyżej).

W tym roku inną mszę Zeidlera w tej samej tonacji, napisaną nieco później niż opisana powyżej, wykona również Sinfonia Varsovia pod batutą Maksymiuka i Zespół Śpiewaków Camerata Silesia, pojawią się natomiast inni soliści (szczegóły poniżej). Także ten utwór ma zostać zarejestrowany i wydany na płycie. W programie koncertu pojawi się także jedno z największych dzieł epoki baroku – szósty z Koncertów brandenburskich Johanna Sebastiana Bacha. Jerzy Maksymiuk dyrygował je z wielkim powodzeniem jeszcze w czasach Polskiej Orkiestry Kameralnej (zostały wydane przez EMI w 1979 r., a potem Polskie Nagrania w 1981 r.). Dopełnieniem programu jest napisana specjalnie na festiwal przez Maksymiuka „Fanfara na smyczki”.

Jerzy Maksymiuk. muzycy z Sinfonia Varsovia i śpiewacy z Camerata Silesia podczas próby przed koncertem w bazylice na Świetej Górze, 6 października 2017 r, Zdjęcie: Ewa Piasecka-Maksymiuk

XII FESTIWAL MUSICA SACROMONTANA – NIEZNANY JÓZEF ZEIDLER
7 października, sobota, godz. 15.00

Orkiestra Sinfonia Varsovia
Zespół Śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia
Jerzy Maksymiuk – dyrygent
Aleksandra Kubas-Kruk – sopran
Anna Radziejewska – mezzosopran
Karol Kozłowski – tenor
Jarosław Bręk – bas
Anna Szostak – przygotowanie chóru
Maciej Bolewski – rekonstrukcja partytury

W programie:
JÓZEF ZEIDLER -MISSA ex D
JOHANN SEBASTIAN BACH – VI Koncert Brandenburski BWV 1051
JERZY MAKSYMIUK – Fanfara na smyczki – Musica Sacromontana A.D. 2017

Organizatorzy festiwalu: Kongregacja Oratorium św. Filipa Neri w Gostyniu
i Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera
Głogówko 1, Święta Góra, 63-800 Gostyń
Dyrektor festiwalu: ks. Jakub Przybylski COr
Dyrektor artystyczny: Wojciech Czemplik

Strona wydarzenia na Facebooku