Actus Humanus – święto miłośników muzyki dawnej


W niedzielę zakończyła się bożonarodzeniowa edycja gdańskiego festiwalu Actus Humanus. W ciągu pięciu dni melomani mogli uczestniczyć w 10 koncertach w zabytkowych wnętrzach Głównego Miasta: Centrum św. Jana, Ratuszu Głównomiejskim i Ratuszu Staromiejskim a także w koncercie plenerowym, w czasie którego z wieży kościoła św. Katarzyny zabrzmiał carillon.

Na Baroque Goes Nuts! przekazywałem codziennie relacje z festiwalu. Napisałem między innymi, że do perfekcyjnej organizacji, o której pisałem już podczas wielkanocnej edycji festiwalu, trzeba dodać inne określenia: radość, ciepło i serdeczność. Bo Actus Humanus był dokładnie taki, jak jego przydomek Nativitas. Święta Bożego Narodzenia.

Actus Humanus to wielkie święto dla miłośników muzyki dawnej. Koncerty odbywają się w dwóch cyklach. Późnym popołudniem są to koncerty Polonica, na których program – przygotowany specjalnie na festiwal – prezentują polscy artyści; wieczorami odbywają się koncerty światowych gwiazd muzyki dawnej. Nie znaczy to wcale, że koncerty popołudniowe są mniej atrakcyjne. Czasami to prawdziwe perełki, jak niedzielny, niezapomniany koncert Lilianny Stawarz i Grzegorza Lalka, na którym usłyszeliśmy wybitne interpretacje sonat skrzypcowo-klawesynowych Archangelo Corellego, czy występ Coriny Marti (klawesyn) i Michała Gondko (lutnia), których po wykonaniu utworów z szesnastowiecznych polskich tabulatur publiczność nie chciała wypuścić z estrady.

Muzyka dawna brzmi nie tylko we wnętrzach gdańskich zabytków, ale ożywia też miejską przestrzeń za sprawą koncertów plenerowych. Po raz pierwszy w historii Gdańska odbył się na przykład grudniowy koncert carillionowy. Miejska carillonistka Monika Kaźmierczak wykonała brawurowo na koncertowym pięćdziesięciodzwonowym carillionie zainstalowanym na wieży kościoła św. Katarzyny transkrypcje utworów Buxtehudego. Temperatura na zewnątrz była bliska zeru, ale było naprawdę gorąco. Nie tylko za sprawą zewnetrznych grzejników, kocy, ogrzewaczy do rąk i ciepłej herbaty, którą zapewnili organizatorzy.

Do Gdańska przyciągają oczywiście także gwiazdy. W tym roku usłyszeliśmy brytyjski zespół wokalny Orlando Consort, który wykonał program pod tytułem Alleluia Nativitas, złożony ze średniowiecznych i renesansowych śpiewów łacińskich oraz kompozycji paraliturgicznych związanych z okresem Bożego Narodzenia; orkiestrę Europa Galante, która pod dyrekcją Fabia Biondiego i z udziałem Polskiego Chóru Kameralnego oraz znakomitych solistów (Francesca Lombardi Mazzulli – sopran, Delphine Galou – kontralt, Anicio Zorzi Giustiniani – tenor, Roberto Lorenzi – bas) wykonała dublińską wersję oratorium Mesjasz, HWV 56 Georga Friderica Handla; madrygały Carla Gesualdo w wykonaniu La Compagnia del Madrigale; Ensemble Correspondances kierowany przez Sébastiena Daucé w niezwykłej interpretacji utworów Charpentiera związanych z okresem Adwentu i Bożego Narodzenia oraz – na finał festiwalu – Ann Hallenberg (mezzosopran) oraz Les Talens Lyriques pod dyrekcją Christophe’a Rousset w programie Farinelli Primo Uomo Assoluto. Szczegółowe relacje ze wszystkich koncertów można znaleźć na barokowo.pl: BGN! – Actus Humanus

Na następną edycję Actus Humanus nie trzeba będzie długo czekać. Już za nieco ponad trzy miesiące rozpocznie się edycja wielkanocna – Resurrectio, na którym w cyklu Polonica wystąpią Małgorzata Fiebig, Stefan Plewniak, Tomasz Pokrzywiński, Katarzyna Anna Olszewska, Dymitr Olszewski, Zygmunt Magiera oraz Octava Ensemble, a na koncertach wieczornych Paul McCreesh, Gabrieli Consort & Players, Ottavio Dantone, Accademia Bizantina, Marcel Pérès, Ensemble Organum, Paolo Da Col, Odhecaton, Akademie Für Alte Musik Berlin, Sonia Prina, Delphine Galou, Monica Piccinini, Sophie Rennert i Martin Vanberg.
Szczegółowy program Actus Humanus Resurrectio, który odbędzie się w dniach 28.03 – 1.04.2018 można już znaleźć na stronie Actus Humanus Resurrectio, koncerty są też wpisane do Barokowego Rozkładu Jazdy.

Tekst i zdjęcia: Michał Orzechowski, barokowo.pl

 

Capella Bydgostiensis: Przeboje 55-lecia

W tym roku jubileusz 55-lecia obchodzi Capella Bydgostiensis. W roku 1960 z inicjatywy Andrzeja Szwalbego w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy powstały Zespół Madrygalistów i Zespół Instrumentów Dawnych, których dyrygentem był Stanisław Gałoński. Dwa lata później zespół instrumentalistów uniezależnił się od orkiestry symfonicznej dając początek Capelli Bydgostiensis pro Musica Antiqua. Pierwszy koncert zespołu pod tą nazwą odbył się 28 lutego 1962 roku. Dysponujący  różnorodnym instrumentarium zespół wykonywał polską i europejską muzykę średniowiecza i renesansu, co po raz pierwszy w Polsce umożliwiło organizowanie koncertów z szerokiego repertuarem muzyki dawnej granej na instrumentach historycznych. Po Stanisławie Gałońskim orkiestrą kierowali Włodzimierz Szymański, Karol Teutsch, Paweł Przytocki, Daniel Stabrawa, Mirosław Jacek Błaszczyk i Wiesław Kwaśny. Obecnie z orkiestrą stale współpracuje José Maria Florêncio i Kai Bumann, szef artystyczny Filharmonii Pomorskiej.

Z okazji jubileuszu Capella Bydgostiensis wydała płytę „Przeboje 55-lecia”. Na płycie znalazły się kompozycje rzeczywiście przebojowe: kantata Jauchzet Gott in allen Landen, BWV 51 i Aria ze III Suity orkiestrowej D-dur, BWV 1068 Johanna Sebastiana Bacha oraz Eine kleine Nachtmusik, KV 525 i Exultate, jubilate KV 165/158a Wolfganga Amadeusza Mozarta.

Pisałem już przy innych okazjach, że Kai Bumann ma ogromne wyczucie muzyki barokowej i potrafi wydobyć z dużych form – przy zachowaniu ich spójności – detale, które nabierają nowych, interesujących i czytelnych znaczeń. I takie jest właśnie nagranie kantaty Jauchzet Gott in allen Landen, BWV 51 Johanna Sebastiana Bacha.

Mimo mojego dość konserwatywnego podejścia do wykonywania muzyki dawnej przyznaję, że Capella Bydgostiensis na instrumentach współczesnych brzmi dobrze. Oprócz wpływu dyrygenta jest to także zasługa świetnego basso continuo prowadzonego przez Dorotę Zimną na klawesynie i Macieja Kamrowskiego na wiolonczeli. W arii Höchster, mache deine Güte duet ten zabrzmiał naprawdę znakomicie. Niezawodny – jak zwykle – jest także trębacz Tomasz Gluska.

Wykonująca partię sopranu Helena Bregar pokazała się z bardzo dobrej strony. Dobrze osadziła swoją partię w stylu i konwencji, bez zbędnych udziwnień i przeładowania wibracją. Jej głos brzmi świeżo, radośnie i wiarygodnie: Jauchzet Gott in allen Landen – Chwalcie Boga we wszystkich krainach! Mam nadzieję, że będę mógł niedługo usłyszeć tę młodą, zdolną wokalistkę na koncercie.

Inne utwory nagrane na jubileuszowej płycie Capelli Bydgostiensis również powinny się spodobać słuchaczom. W prywatnych rozmowach powtarzam czasem, że zespół jest stworzony do grania utworów klasycznych, w tym kompozycji Mozarta. Zdania nie zmieniam. Do płyty dołączona jest książeczka, w której można przeczytać między innymi o historii wykonawstwa muzyki dawnej w Bydgoszczy, a historia ta jest długa i bardzo ciekawa.

Przeboje 55-lecia można na razie kupić tylko w kasie biletowej Filharmonii Pomorskiej. Zachęcam więc do wizyty na Szwalbego 6 w Bydgoszczy, na przykład przy okazji następnych koncertów Capelli Bydgostiensis. Już dzisiaj zabrzmią utwory Vivaldiego, Bacha i Händla oraz świąteczny prezent dla melomanów – Concerto Grosso op. 6 nr 8 ‚Fatto per la Notte di Natale’ (na Noc Bożego Narodzenia) Corellego. 21 stycznia 2018 roku usłyszymy natomiast kompozycje Bacha, Lutosławskiego i Spisaka.

Michał Orzechowski (Baroque Goes Nuts)

Gwiazdy na Gwiazdkę

Zbliża się okres świąteczno-noworoczny. Wszyscy będziemy z niecierpliwością wypatrywać na niebie pierwszej gwiazdki, ale gwiazdy pojawią się także w polskich salach koncertowych.

Katowice, Narodowa Orkiestra Polskiego Radia:

24 listopada 2017

Francuski kontratenor Philippe Jaroussky z zespołem Ensemble Artaserse, którego jest współzałożycielem wykonają fragmenty instrumentalne i wokalne z oper Radamisto; Flavio, król Longobardów; Siroe, król Persji; Imeneo; Giustino; Ptolemeusz, król Egiptu oraz wybrane części z concerti grossi op. 3 i 6 Georga Friedricha Händla.

8 grudnia 2017

Oratorium na Boże Narodzenie, BWV 248 Johanna Sebastiana Bacha w wykonaniu Les Musiciens du Louvre  pod dyrekcją Marca Minkowskiego. Partie solowe wykonają: Lenneke Ruiten i Ana Quintans – sopran, Christopher Ainslie i Helena Rasker – alt, Fabio Trümpy i Valerio Contaldo – tenor, James Platt i Felix Speer – bas. Na koncercie usłyszymy kantaty I, II, IV, VI, przeznaczone odpowiednio na pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia, drugie święto, Nowy Rok i Trzech Króli.

12 stycznia 2018

Acis and Galatea, HVW 49a – Georga Friedricha Händla. Ta oparta na Metamorfozach Owidiusza kompozycja była najbardziej popularnym dziełem scenicznym Händla za jego życia. Jest nazywana różnie: małą operą, pastoralną serenatą, maską, a nawet oratorium. W Katowicach usłyszymy Akisa i Galateę w interpretacji Paula McCreesha, Gabrieli Consort & Players oraz solistów: Mhairi Lawson – Galatea, sopran; Robert Murray – Acis, tenor; Jeremy Budd – Damon, tenor; Tom Robson – Corydon, tenor i Ashley Riches – Polyphemus, bas.

szczegóły:
http://www.nospr.org.pl/pl/kalendarz

 

Gdańsk, Actus Humanus Nativitas

13-17 grudnia 2017

5 dni, 10 wyjątkowych koncertów, magiczne miejsca starego Gdańska. Zaproszenie do udziału w bożonarodzeniowej odsłonie Actus Humanus przyjęli Fabio Biondi, Sébastien Daucé, Ensemble Correspondances, Europa Galante, Maria Erdman, Ann Hallenberg, Monika Kaźmierczak, La Compagnia Del Madrigale, Grzegorz Lalek, Les Talens Lyriques, Orlando Consort, Polski Chór Kameralny Schola Cantorum Gedanensis, Martyna Pastuszka, Christophe Rousset, Lilianna Stawarz i Marcin Świątkiewicz. Szczegóły koncertów na http://www.actushumanus.com/

 

Wrocław, Narodowe Forum Muzyki

Barokowy Sylwester 2017!!!

30 i 31 grudnia 2017 wystąpią Wrocławska Orkiestra Barokowa pod dyrekcją Jarosława Thiela, amerykańska mezzosopranistka Vivica Genaux oraz aktor Przemysław Wasilkowski. Magiczną przestrzeń NFM wypełni muzyka Vivaldiego i Händla, między innymi fragmenty Muzyki ogni sztucznych, HWV 351. Krótko mówiąc: fajerwerki na niebie – fajerwerki w sali koncertowej.
Szczegóły na: http://www.nfm.wroclaw.pl/component/nfmcalendar/

Te i inne wydarzenia związane z muzyką dawną można znaleźć także w Barokowym Rozkładzie Jazdy: http://barokowyrozkladjazdy.pl

 

 

Brawurowy Falstaff w Operze Nova

 

Zaraz po premierze Falstaffa w Operze Nova nazwałem bydgoską inscenizację brawurową. Nie było przepychu, ekstrawagancji, awangardy. Była za to wciągająca zabawa symbolem, bryłą, światłem, barwą, przestrzenią, słowem, dźwiękiem, głosem. Zabawa bardzo interesująca i poprowadzona – bez żadnej szkody dla akcji – w żywiołowym tempie. Quickly, Quickly – szybko, szybko.

Falstaff rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. A właściwie na dwóch platformach, z których jedna jest wnętrzem Zajazdu pod Podwiązką, a kiedy przesuwa się w dół, jej dach staje się częścią drugiej – trawnika parku w Windsorze. Scenografia, której autorką jest Jagna Janicka nie jest wystawna. Mamy do czynienia z pojedynczymi rekwizytami, które pobudzają wyobraźnię, stają się też niemymi świadkami akcji. Ważnym elementem dramaturgii przedstawienia staje się kanał orkiestry, do którego w finale drugiego aktu kumoszki z Windsoru (tutaj raczej niecne, niż wesołe) wrzucają wielki kosz na bieliznę, w którym schował się Falstaff. To kolejny element brawury inscenizacyjnej. Podczas antraktu wielu widzów podchodziło zresztą do kanału, żeby sprawdzić, jak została przeprowadzona cała akcja ze zrzuceniem kosza z Łukaszem Golińskim w środku trzy metry w dół.

Piękne były kostiumy zaprojektowane przez Hannę Wójcikowską-Szymczak. Szczególnie spodobały mi się suknie uszyte z aksamitu dla Pani Quickly i Alicji Ford oraz stroje kilkudziesięcioosobowego chóru. „Ninfe! Elfi! Silfi! Sirene!”

Utrwalony w świadomości wizerunek Fastaffa jako podstarzałego, grubego i raczej obleśnego lowelasa Maciej Prus, reżyser przedstawienia, zastąpił obrazem pełnego wewnętrznych rozterek, dojrzałego mężczyzny, który jest gotowy do skonfrontowania swoich słabostek ze słabościami świata – świata, który cały jest przecież farsą i sceną dla komedii życia. Jak w szekspirowskim „Jak wam się podoba” – „All the world’s a stage…”

Bardzo dobrze wpisał się w tę konwencję Łukasz Goliński. Nie będę pisać o jego umiejętnościach wokalnych, te są na najwyższym poziomie. Najistotniejsze było to, że potrafił nakreślić rys psychologiczny Fastaffa i stopniową metamorfozę bohatera, której kulminacją było przejmujące „Una, due, tre, quattro… L’amore metamorfosa un uom in una bestia” (Raz, dwa, trzy , cztery… Miłość zmienia człowieka w bestię). To zresztą chyba najpiękniejszy fragment opery Verdiego, we wszystkich warstwach pełen kontrastów, które oddają wieczny konflikt pomiędzy sacrum a profanum, oczekiwaniami a rzeczywistością, uczuciami pięknymi i niskimi. I tym, że ten konflikt nigdy się nie kończy, bo „mezzanotte” – północ, o której śpiewa Falstaff jest nie tylko końcem jednego etapu, ale i początkiem następnego, niekoniecznie przecież lepszego.

Także pozostali członkowie obsady sobotniej premiery spisali się doskonale. W scenach zbiorowych zdecydowanie najlepsze były panie, które w trzecim akcie doprowadziły je do perfekcji. I to zarówno we fragmentach komicznych (świetne, punktualne „Pizzica, pizzica!”), jak i frazach bardziej podniosłych, quasi-chorałowych („Domine fallo guasto!”).

Z wokalistów szczególnie spodobali mi się przykuwający uwagę Szymon Rona w roli Bardolfa; dysponująca ciepłym, pełnym i czystym głosem Aleksandra Wiwała (Nannetta) oraz Małgorzata Ratajczak jako Pani Quickly. Rola była dopracowana w każdym szczególe, a Małgorzata Ratajczak była nie tylko świetna wokalnie, ale też zabawna i wiarygodna. Bardzo zgrabnie bawiła się też motywami, jeden z nich – „reverenza” – był zresztą tym, który najdłużej siedział w głowie i przypominał o sobie jeszcze wiele godzin po przedstawieniu. Uszanowanie.

Uszanowanie także dla orkiestry poprowadzonej przez Piotra Wajraka i wszystkich realizatorów bydgoskiego Falstaffa. Wziąłem w sobotę udział w wydarzeniu, o którym będzie się mówić jeszcze bardzo długo, bo było naprawdę niezwykłe.

Tekst i fotografia: Michał Orzechowski

Natalia Rubiś-Krzeszowiak: trema jest dodatkową sprężyną

Natalię Rubiś-Krzeszowiak poznałem podczas Festiwalu Bachowskiego w Świdnicy na przyjęciu po świetnym wykonaniu opery Wolfganga Amadeusza Mozarta „Così fan tutte”, w której zaśpiewała partię Fiordiligi. W czasie tegorocznego festiwalu „Chopin i jego Europa” zobaczyłem Natalię na okładce płyty DVD z nagraniem „Messa da Requiem” Gaetano Donizettiego wykonanego rok wcześniej na tym samym festiwalu. Już wtedy powstał pomysł na wywiad z Natalią, jednak nie udało się go wtedy opublikować. Już w najbliższy wtorek, 17 października 2017, w ramach obchodów 168. rocznicy śmierci Fryderyka Chopina, Natalia Rubiś-Krzeszowiak wystąpi w Requiem d-moll KV 626 Wolfganga Amadeusza Mozarta w Bazylice św. Krzyża w Warszawie. To dobra okazja, żeby opublikować zapis naszej rozmowy.

Michał Orzechowski: W zeszłym roku brałaś udział w festiwalu Chopin i jego Europa. Jak wspominasz ten Festiwal?

Natalia Rubiś-Krzeszowiak: Niesamowita energia, zaangażowanie i życzliwość ludzi związanych z Festiwalem. Niezwykle gorąca i entuzjastyczna publiczność, która po koncercie zgotowała nam fantastyczne owacje!

MO: Śpiewałaś w warszawskiej Bazylice św. Krzyża przed sercem Chopina. Czy było to dla Ciebie ważne doświadczenie?

NRK: Bazylika św. Krzyża to magiczne miejsce, w którym czuć niesamowitego ducha przeszłych wydarzeń i ducha patriotyzmu. Jeśli pomyślimy, kto był w tym kościele, modlił się, ilu ludzi szukało tu pocieszenia w trudnych czasach, lub że żegnano tu po raz ostatni Stanisława Moniuszkę czy Karola Szymanowskiego, serce ogarnia niesamowita fala ciepła, dumy i poczucia przynależenia do czegoś większego i piękniejszego. Dla młodego artysty występ w tym miejscu, z tak wspaniałą widownią to absolutnie wyjątkowe przeżycie.

MO: W sierpniu ukazała się płyta DVD z nagraniem ubiegłorocznego koncertu, jak czuje się młody artysta, który widzi siebie na okładce płyty?

NRK: Widzieć swoje nazwisko u boku tak wspaniałych artystów jak Václav Luks, Agnieszka Rehlis, Jan Martiník i inni, oraz bycie częścią Festiwalu „Chopin i jego Europa” – w pierwszej chwili to coś zupełnie abstrakcyjnego! Są to rzeczy, na które pracuje się ciężko i wytrwale, a kiedy te marzenia zaczynają się spełniać wielki uśmiech pojawia się na twarzy. Uśmiech, w którym kryje się szczęście, zadowolenie, duma z dobrze wykonanej pracy i wdzięczność. Ogromna wdzięczność za zaufanie, jakim mnie obdarzono w tej chwili.

MO: Jak zachęciłabyś melomanów do kupienia płyty? Co wyjątkowego jest dla Ciebie w Requiem Gaetano Donizettiego? Co jest największą siłą tej muzyki i tego nagrania?

N: „Requiem” Donizettiego to dzieło zupełnie wyjątkowe. Niesamowita słodycz linii wokalnych i instrumentalnych sprawia, że bardzo łatwo jest zatopić się w tej muzyce, wzruszyć, przeżyć tekst, w którym kryje się smutek, lęk, ufność, miłość i dobro. Orkiestra i chór Collegium 1704 prowadzone przez Václava Luksa brzmią fantastycznie, z niezwykłym smakiem i wyczuciem stylu. Niezwykle piękne są sola basowe, fantastycznie zaśpiewane przez Jana Martiníka. Wszyscy czuliśmy wyjątkową atmosferę tego wieczoru, niezwykłe wzruszenie płynące od publiczności, dlatego to nagranie jest bardzo szczere i niezwykle osobiste. Każdy z nas ma kogoś za kimś tęskni, kogoś pożegnał. I to czuć w tym nagraniu.

MO: Już w najbliższy wtorek zaśpiewasz w Bazylice św. Krzyża w Requiem Mozarta. Kolejne wielkie dzieło, duża forma, doborowa obsada. Jak przygotowujesz się do takich koncertów?

N: „Requiem” Mozarta jest jednym z najpiękniejszych utworów jakie zostały skomponowane, cieszy się nieustającą popularnością zarówno wśród słuchaczy jak i wykonawców. Jestem ogromnie szczęśliwa, że mogę je wykonać z tak znakomitymi artystami!

To „Requiem” śpiewałam już kilkakrotnie, ostatni raz – będąc jeszcze studentką – z Capellą Cracoviensis i Fabio Bonizzonim. Śpiewałam wtedy partię solową i chóry (niemałe wyzwanie, ale jaka radość i satysfakcja!), więc utwór nie jest mi obcy. Niemniej jednak, przed każdym nowym projektem spotykam się z pianistą i pracujemy razem kilka dni nad danym utworem. Regularnie odwiedzam moją cudowną nauczycielkę, Doris Yarick-Cross, która jest dla mnie wielką inspiracją. Jest bardzo wymagająca, niezmiernie mnie wspiera i po każdym naszym spotkaniu wracam z toną nowej energii, z nowymi informacjami, nowymi możliwościami. Właśnie wróciłam z takiej tygodniowej wizyty. Codziennie pracowałyśmy nad techniką, nowymi utworami i oczywiście także nad „Requiem” Mozarta.

Uważam, że nieważne, jak dobrze znasz utwór – za każdym razem powinieneś podchodzić do niego ze świeżym spojrzeniem, ciekawością i pokorą.

MO: Czy masz tremę przed koncertami?

N: Myślę, że trema jest nieodłączną częścią tego zawodu. Trzeba tylko umieć wykorzystać ją do swoich potrzeb. Dla mnie trema jest dodatkową sprężyną, zastrzykiem energii. Uwielbiam te motyle w brzuchu przed każdym wejściem na scenę. Emocje związane z nowym miejscem, nową publicznością, nowym utworem sprawiają, że daję z siebie jeszcze więcej.

Trema jest czymś, czego doświadczasz w pełni dopiero przed samym występem, nie czujesz jej na lekcji, na próbie, nie „nauczysz się” jej – jest niezależna od ciebie. Jedyne co możesz zrobić, to za każdym razem być świetnie przygotowanym, znać utwór i swoją partię; jak mówi wspaniała śpiewaczka Joyce DiDonato: minimalizować niewiadome. Jeśli wiesz, że jesteś przygotowany, przećwiczyłeś wszystko wielokrotnie, to dlaczego akurat podczas występu ma ci coś nie wyjść? Uwielbiam to podejście!

MO: Czego słucha na co dzień Natalia Rubiś-Krzeszowiak?

N: Uwielbiam ciszę. Często mam potrzebę ciszy i wsłuchiwania się w to, co dzieje się podczas ciszy. Czasem zapominamy, że cisza też „gra”.

Koncerty fortepianowe Rachmaninowa w wykonaniu Krystiana Zimmermana nigdy mi się nie znudzą. Zawsze z przyjemnością zanurzę się z kompozycjach Chopina, a gdy mam zbyt dużo energii włączam popisowe arie Händla lub Vivaldiego.

MO: Jakie są Twoje najbliższe plany muzyczne?

N: Zaraz po Requiem wracam do Stanów, na Yale University, gdzie wykonam „Pieśni żydowskie” Mieczysława Weinberga. Ten rok zakończę w Krakowie na gali, podczas której wystąpię m.in. z moim mężem Krystianem Krzeszowiakiem i wspaniałą Małgorzatą Walewską. Razem z Krystianem wydajemy też płytę z duetami miłosnymi „Kochaj mnie”, planujemy serię koncertów, które będą ją promować. Jeden z nich, już 19 listopada odbędzie się w Warszawie.
Z niemiecką orkiestrą L’arte del mondo, z którą we wrześniu współpracowałam przy Orfeo 2.0 – współczesnym podejściu do Monteverdiego, nagrywam w przyszłym roku dla Sony operę Salieriego „La fiera di Venezia”, którą wykonam również w teatrze w Schwetzingen w maju oraz we wrześniu w Leverkusen. W marcu znowu zaśpiewam „Messa da Requiem” Donizettiego pod batutą Václava Luksa, tym razem w Poznaniu.

2019 rok zapowiada się pod znakiem Händla, którego muzykę zaprezentujemy w Pradze, Brnie i w Znojmie z zespołem Czech Ensemble Baroque. Czeka mnie również kilka konkursów i cała masa przesłuchań – proszę o trzymanie kciuków!

Rozmawiał: Michał Orzechowski, Baroque Goes Nuts!

Natalia Rubiś-Krzeszowiak

Absolwentka prestiżowego programu operowego w Yale School of Music u prof. Doris Yarick- Cross. W Polsce ukończyła z wyróżnieniem Akademię Muzyczną we Wrocławiu, studiowała również u prof. Hendrikje Wangemann w Hochschule für Musik w Dreźnie.

Zadebiutowała podczas Händel-Festspiele w Halle w czerwcu 2014 roku partią Calisto w operze Giove in Argo G.F. Händla. Następnie wystąpiła m.in. jako Sivene w operze Ch.W. Glucka Le Cinesi w Goethe-Theater w Bad Lauchstädt i podczas Dolnośląskiego Festiwalu Muzycznego oraz jako Romilda w operze Xerxes w Staatsschauspiel w Dreźnie. W lutym 2016 wcieliła się w partię Heleny w Midsummer Night’s Dream B. Brittena w produkcji Claudii Solti w Shubert Theater w New Haven, a w maju zadebiutowała w partii Fiordiligi w Così fan tutte Mozarta z Capellą Cracoviensis. Tę samą partię zaśpiewała w sierpniu 2017 na 18. Festiwalu Bachowskim w Świdnicy W sierpniu 2016 wystąpiła na festiwalu Chopin i jego Europa w Requiem Gaetano Donizettiego.

Natalia Rubiś występuje również w repertuarze oratoryjnych i pieśniarskim w kraju i za granicą. Z Collegium 1704 i Václavem Luksem wystąpiła z kantatami J.S. Bacha w Pradze i Dreźnie oraz z solowym recitalem z muzyką G.F. Händla. W listopadzie 2014 roku wzięła udział w polskiej prapremierze utworu Tempo e tempi E. Cartera na sopran solo i kwartet instrumentów na Festiwalu Nostalgia w Poznaniu. Poza granicami kraju promuje polską muzykę pieśniarską, włączając do swoich recitali utwory Chopina, Szymanowskiego, Maklakiewicza i innych. Występowała z takimi dyrygentami i zespołami jak: Rune Bergmann, Fabio Bonizzoni, Vàclav Luks, Jan Tomasz Adamus, Rachel Podger, Tadeusz Wojciechowski, Adam Banaszak, Jarosław Thiel, Gioele Muglialdo, Marek Czekała, Jacek Rogala, Jan Ślęk, Collegium 1704, Capella Cracoviensis, Harmonologia, l’Arte del Mondo, European Union Baroque Orchestra i inni.

W 2013 roku zdobyła nagrodę specjalną na konkursie im. Marii Malibran w Mediolanie, w 2010 – nagrodę Giovane Promessa na konkursie Musica Sacra w Rzymie. Jest laureatką drugiej nagrody na konkursach 21st Century Art w Kijowie (2009) oraz im. Franciszki Platówny we Wrocławiu (2008).

Od kilku lat współpracuje z Wojciechem Siudmakiem i Francisem Lai przy Międzynarodowym Projekcie Pokoju „Wieczna Miłość”, którego jest Ambasadorką.

 

Festiwal ORGANy PLUS+ w Gdańsku

 

Festiwal muzyki dawnej w Kościele Świętej Trójcy w Gdańsku

Oddalony nieco od głównego traktu turystycznego Kościół Świętej Trójcy w Gdańsku to miejsce niezwykłe. Jako jeden z trzech gdańskich kościołów zachował się od zniszczeń wojennych i jako jedyny w Polsce posiada lektorium wznoszące się nad wiernymi pomiędzy nawą główną a prezbiterium. Unikatowe są również odbudowywane teraz z wielką pieczołowitością wielkie barokowe organy Martena Friese z początku XVII wieku.

Już wkrótce przestrzeń kościoła wypełni po raz kolejny muzyka dawna. Stanie się tak za sprawą jesiennej edycji festiwalu ORGANy PLUS+, który odbędzie się w dniach 11-15 października 2017 roku. Centrum, wokół którego zbudowano program festiwalu stanowią organy; usłyszymy jednak również muzykę na klawesyn, skrzypce, flet prosty i flet traverso oraz na koncercie finałowym – koncerty klawesynowe Johanna Gotlieba Goldberga w wykonaniu Aliny Ratkowskiej i Goldberg Baroque Ensemble.

A tak piszą o festiwalu jego organizatorzy:

„Koncerty, na które Państwa zapraszamy, tylko z nazwy będą wydarzeniami, do których przyzwyczaiły nas sale koncertowe. W rzeczywistości będą artystycznym eksperymentem, próbą odtworzenia nie tylko samej muzyki w kształcie jak najbardziej zbliżonym do pierwowzoru, ale również próbą odtworzenia pewnej tradycji i sytuacji estetycznej, które miały miejsce w dawnym renesansowym, czy barokowym Gdańsku.

Oryginalne dawne instrumenty, dawne techniki wykonawcze, nie zmieniona od stuleci akustyka gotyckiego kościoła Św. Trójcy , oryginalne umiejscowienie muzyków na jedynym w Polsce Lektorium, wreszcie muzyka nie słyszana gdzie indziej w Polsce pomogą nam wejść w sytuację uczestnika wydarzeń muzycznych z przed wieków. Pozwólmy sobie na kolejną podróż w czasie!”

Ze szczegółami Festiwalu ORGANy PLUS+ Jesień 2017 można zapoznać się na stronie organizatorów:

http://www.organyplus.com/glowna/#program

Koncerty są też wpisane do Barokowego Rozkładu Jazdy:

https://tockify.com/barokowyrozkladjazdy/pinboard…

Opracował: Michał Orzechowski, Baroque Goes Nuts

Bracia z Południa – Ingrida Gapova w Bydgoszczy

Słowacka sopranistka Ingrida Gápová

Już w najbliższą środę wielka gratka dla wszystkich melomanów. W ramach festiwalu „Kontrasty. Polska i sąsiedzi” w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy zabrzmią echa polskiej muzyki dawnej – w wykonaniu Capella Bydgostiensis pod dyrekcją Kaia Bumanna (dyrektora artystycznego Filharmonii) usłyszymy „Trzy utwory w dawnym stylu” Henryka Mikołaja Góreckiego oraz „Suitę staropolską” Andrzeja Panufnika.

Capella Bydgostiensis – orkiestra kameralna Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy

Skomponowane przez Henryka Mikołaja Góreckiego w 1963 roku „Trzy utwory w dawnym stylu” to bardzo emocjonalne stylizacje polskich melodii renesansowych, a napisana w 1950 roku przez Andrzeja Panufnika „Suita staropolska” jest opracowaniem na orkiestrę smyczkową trzech staropolskich tańców: Cenara, Wyrwanego i Hayduka, przedzielonych krótkimi interludiami o charakterze chorałowym.

Koncert nosi tytuł Bracia z Południa, usłyszymy więc także Serenadę na smyczki czeskiego kompozytora Josefa Suka oraz słowackie pieśni Mikuláša Schneidera-Trnavský’ego w przygotowanej specjalnie przez Kaia Bumanna na ten koncert transkrypcji na sopran i orkiestrę kameralną.

Pieśni Schneidera-Trnavský’ego wykona pochodząca ze Słowacji znakomita sopranistka Ingrida Gápová (na zdjęciu u góry strony), która jeszcze przed przyjazdem do Bydgoszczy napisała dla czytelników Baroque Goes Nuts! i melomanionline.pl tak:

„Dlaczego wybrałam pieśni Mikuláša Schneider-Trnavský’ego…
Dlaczego muzyka ludowa jest wciąż kultywowana, dlaczego od stuleci stanowi źródło inspiracji dla twórców? Zapewne dlatego, że jest pełna niegasnących ludzkich uczuć i emocji, że dotyka podstawowych ludzkich pragnień, którymi są szczęście, miłość i wolność. Te pragnienia nigdy nie stracą swojej siły, sugestywności i aktualności.

Kompozytor i pedagog Mikuláš Schneider-Trnavský jest jednym z czołowych twórców liryki wokalnej na Słowacji. Jego pieśni należą do obowiązkowego repertuaru w czasie nauki w słowackich szkołach muzycznych i właśnie w szkole muzycznej zetknęłam się po raz pierwszy ze stylizowanymi ludowymi pieśniami tego kompozytora. Pieśni Schneider-Trnavský’ego są inspirowane rodzimym folklorem i łatwo się je „przyswaja”. Jest tak przede wszytkim dlatego, że mają w większości proste, zrozumiałe i wpadające w ucho melodie. Ich prostota tkwi także w tym, że są szczere i od samego początku chwytają za serce. A „co w sercu, to na języku” 

Zdecydowałam się zaśpiewać właśnie te pieśni dlatego, że mogą być dla polskiego odbiorcy czymś nowym, nieznanym, oryginalnym, ale przede wszystkim dlatego, że pochodzą z mojego rodzinnego kraju. Mam nadzieję, że uda mi się wzbudzić w polskich odbiorcach miłość do słowackiej pieśni ludowej, która jest moją pasją i która mnie fascynuje. Za jej pośrednictwem chcę pielęgnować i rozpowszechniać również szacunek do historii, rodzimych tradycji i przeszłości mojego kraju i jego sztuki. Uważam to także za swój obowiązek.”

opr. Michał Orzechowski – Baroque Goes Nuts

BRACIA Z POŁUDNIA
środa, 27.09.2017, godz. 19:00
Filharmonia Pomorska im. I. J. Paderewskiego w Bydgoszczy

55. BYDGOSKI FESTIWAL MUZYCZNY

Orkiestra Kameralna Capella Bydgostiensis
Kai Bumann (na zdj. poniżej) – dyrygent

Ingrida Gapova – soprano

Henryk Mikołaj Górecki (1933-2010) – Trzy utwory w dawnym stylu na orkiestrę smyczkową

Mikuláš Schneider-Trnavský (1881-1958) – Wybór pieśni

Andrzej Panufnik (1914-1991) – Suita staropolska na orkiestrę smyczkową

Josef Suk (1874-1935) – Serenada na smyczki Es-dur op.6