Theo Bleckmann – Elegy (poleca Szymon Nidzworski)

Nowojorski wokalista niemieckiego pochodzenia, Theo Bleckmann, debiutujący w wytwórni ECM solowym albumem „Elegy”, to moja propozycja na album roku 2017. Bleckmann objawia się tutaj nie tylko jako obdarzony niezwykle czystą barwą głosu oraz dysponujący niesamowitą techniką wokalista, ale przede wszystkim zachwyca jako kompozytor.

Ważną wskazówkę co do zawartości krążka stanowią słowa samego Bleckmanna: „każdy utwór odwołuje się do śmierci i transcendencji w pewien egzystencjalny sposób”. Otwierający album, tytułowy „Elegy”, wprowadza nas w ujmującą, kontemplacyjną i wzruszającą opowieść. Krystaliczne wokalizy Bleckmanna, połączone z brzmieniem znakomitej sekcji w składzie: Shai Maestro na fortepianie, Ben Monder na gitarze, Chris Torbini na kontrabasie oraz John Hollenbeck na perkusji, sprawiają wrażenie kolektywu doskonałego. Przemyślana w każdym detalu narracja sącząca się przez 12 utworów tego albumu prowadzona jest w mistrzowski sposób. Uwielbiam płyty, które wzruszają i zmuszają do refleksji, a ja słuchając „Elegy” Theo Bleckmanna, za każdym razem przeżywam ją na nowo. Serdecznie polecam wrażliwcom.

Szymon Nidzworski

Na początku grudnia ub. r. ukazała się płyta Szymon Nidzworski Project feat. Andrzej Seweryn „Behind Your Eyelids”, którą także polecaliśmy na stronie Melomani Online.

Wynton Marsalis i jego orkiestra w Polsce

W ramach miesięcznego europejskiego tournee Jazz at Lincoln Center Orchestra prowadzona przez wybitnego trębacza Wyntona Marsalisa, wystąpi dwukrotnie w Polsce. Pierwszy koncert odbędzie się 4 lutego w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu i będzie to program na 100. rocznicę urodzin Leonarda Bernsteina, w którym znajdą się m.in. fragmenty jego klasycznych utworów, takich jak West Side Story i Kandyd, w aranżacjach Richard DeRosa i puzonisty Vincenta Gardnera. Podczas drugiego polskiego koncertu, 7 lutego w auli UAM w Poznaniu, amerykańskim muzykom towarzyszyć będzie na scenie Orkiestra Kameralna Polskiego Radia „Amadeus” pod batutą Anny Duczmal-Mróz, córki założycielki zespołu – Agnieszki Duczmal. W programie znajdą się utwory z repertuaru klasycznego (Modesta Mussorgskiego) i jazzowego (Duke’a Ellingtona).

Jazz at Lincoln Center Orchestra wystąpi w składzie:

Wynton Marsalis – trąbka
Kenny Rampton – trąbka
Marcus Printup – trąbka
Chris Crenshaw – puzon
Vincent Gardner – puzon
Jeffery Miller – puzon
Victor Goines – saksofon, klarnet
Ted Nash – saksofon, klarnet, flet
Walter Blanding – saksofon, klarnet
Sherman Irby – saksofon, klarnet
Paul Nedzela – saksofon, klarnet
Dan Nimmer – fortepian
Carlos Henriquez – kontrabas
Marion Felder – instrumenty perkusyjne

Tegoroczne europejskie tournee Jazz at Lincoln Center Orchestra obejmuje także Austrię, Czechy, Niemcy, Szwajcarię, Francję, Belgię, Holandię, Luksemburg i Wielką Brytanię.

Poniżej – jako drobna ilustracja muzyczna – dwa standardy z repertuaru JLCO: „Take Five” Paula Desmonda i „I Ain’t Got Nothing But The Blues” Duke’a Ellingtona (gościnnie Carla Cook – wokal), część programu „Essentially Ellington 2017”.

Worek Kości gra jazz!

Worek Kości to miejsce, które pojawiło się na muzycznej mapie Warszawy na jesieni 2017 r. Od stycznia tego roku w kawiarni-księgarni przy ulicy Bagatela 10 prowadzonej przez Renatę Kuryłowicz w niedzielne wieczory będzie regularnie gościć jazz.

Cykl kameralnych koncertów jazzowych rozpocznie w niedzielę 14 stycznia znakomity duet: Bogdan Hołownia (fortepian) i Wojciech Pulcyn (kontrabas). Zagrają kompozycje Henryka Warsa, autora wielu przedwojennych przebojów filmowych, do których słowa pisali m.in Julian Tuwim, Ludwik Starski i Jerzy Jurandot. Do najbardziej znanych szlagierów z muzyką Warsa i tekstami Tuwima należą piosenki śpiewane przez Hankę Ordonównę: „Miłość ci wszystko wybaczy” i „Na pierwszy znak”, a także m.in. „Już taki jestem zimny drań”  w wykonaniu Eugeniusza Bodo i „Ach śpij kochanie” (Eugeniusz Bodo i Adolf Dymsza). Po utwory Warsa od dawna chętnie sięgają jazzmeni. W ubiegłym roku płytę „The Music of Henryk Wars” nagrało trio Kuby Stankiewicza.

Renata Kuryłowicz tak anonsuje inauguracyjny koncert w cyklu „Worek Kości gra jazz”: „Prostota i elegancja. Wpadająca natychmiast w ucho melodia. Wolne i umiarkowane tempo utworów, nastrojowe, trochę sentymentalne. Ponadto perfekcyjne solówki obu mistrzów, idealnie wpasowane w muzyczną narrację.”

Będziemy z przyjemnością informować o kolejnych jazzowych koncertach w Worku Kości. Warto przy okazji dodać, że przy Bagateli odbywają się także inne wydarzenia muzyczne (w styczniu zagrają m.in. John Porter i Warszawskie Combo Taneczne), jam sessions w wersji akustycznej („Dżem na kościach” w piątkowe wieczory, najbliższe daty: 12 i 19 stycznia ) oraz również akustyczne, otwarte dla wszystkich śpiewających i muzykujących wydarzenia „open mic” (każda środa w styczniu o godz. 20).

 

„Journey to Mozart”: premiera 9 lutego

Daniel Hope, wybitny południowoafrykański skrzypek, uczeń Yehudiego Menuhina, wydaje w Deutsche Grammophon nową płytę „Journey to Mozart” (oficjalna premiera 9 lutego).

W programie m.in. Koncert skrzypcowy G-dur Josepha Haydna i III Koncert skrzypcowy G-dur Wolfganga Amadeusa Mozarta K. 216. Ten ostatni towarzyszył skrzypkowi od dziecka, często słyszał go w wykonaniu swego mistrza i przyjaciela Yehudiego Menuhina i orkiestry kameralnej z Zurychu (Zürcher Kammerorchester). Zespół ten wziął też udział w nagraniu „Journey to Mozart”. Temat otwierający drugą część mozartowskiego koncertu (Adagio) i jego rozwinięcie to zdaniem Hope’a jednen z najwspanialszych przykładów sztuki kompozytorskiej.

Pełny program albumu na stronie Deutsche Grammophon.

 

 

„Behind Your Eyelids”: muzyka rodząca się z ciszy

Okładka płyty „Behind Your Eyelids”. Zdjęcie Anita Wąsik-Płochocińska

8 grudnia odbyła się premiera fonograficznego debiutu Szymon Nidzworski Project – „Behind Your Eyelids”, płyty z niezwykłą zawartością i piękną okładką (zdjęcie powyżej). Także tego samego dnia odbył się wyjątkowy premierowy koncert projektu w Kościele Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie, wnętrzu sprzyjającym zamyśleniu i niespiesznym wkraczaniu w muzyczną przestrzeń.

Kompozytor i saksofonista Szymon Nidzworski, znany był wcześniej chociażby z zespołu Magnolia Acoustic Quartet. Nagrał z nim trzy płyty, w tym dwie dla Fortune Records: utrzymaną w klimacie free-jazzowym „Boozer” (2013) z gościnnym udziałem saksofonisty Macieja Obary obecnie debiutującego w ECM – oraz „Cinderella” (2014), idącą stylistycznie w stronę M-Base. Lider Szymon Nidzworski Project ma klasyczne wykształcenie muzyczne, ale jego kompozycje wymykają się jednoznacznym przyporządkowaniom gatunkowym. Są w nich i elementy etniczne, skandynawskie („muzyka fiordów”), są brzmienia przywodzące na myśl jazz spod znaku wytwórni ECM, ale też muzykę filmową. „Behind Your Eyelids” wzywa, by przystanąć, wziąć głęboki oddech („Take a breath” to tytuł jednego z utworów i przesłanie, które widzimy, gdy otwieramy płytę), posłuchać jak brzmi cisza i jak z ciszy rodzi się dźwięk. A może zmrużyć oczy i mając zamknięte powieki, obcując w swoim własnym tempie z muzyką, dostrzec coś, czego przedtem nie zauważaliśmy?

Szymon Nidzworski – koncert w Kościele Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie, 8 grudnia 2017 r. Fot. Paweł Zanio – solovsky.com

Zacząłem myśleć o tym projekcie jakieś 5-7 lat temu, natomiast pierwsza jego koncepcja powstała jeszcze w czasach licealnych – mówi Szymon Nidzworski. – Projekt dojrzewał długo, bo zarówno dobranie muzyków idealnie pasujących do realizacji, jak i sam fakt gotowości do wydania tej muzyki potrzebowały po prostu czasu. Nie chodzi przecież o to, by znaleźć dowolnego tubistę czy akordeonistę, ale takich, którzy grają w określony sposób. To jest muzyka bardzo przestrzenna – i cała trudność polega na tym, żeby budować napięcie z prostych elementów. Nie każdy potrafi się w tym odnaleźć. Z częścią muzyków poznałem się przy okazji wcześniejszych projektów: z klarnecistą Oliwerem Andruszczenko, akordeonistą Mateuszem Stankiewiczem czy perkusistą Patrykiem Doboszem, z którym graliśmy razem w Magnolia Acoustic Quartet.

– Pomyślałem o muzyce, która nie będzie „na wyścigi” – tłumaczy Nidzworski. – Pojawia się teraz dużo muzyki, w której artyści się jakby przekrzykują: kto zagra szybciej, mocniej, agresywniej. Postanowiłem się temu przeciwstawić, spróbować dotrzeć do słuchacza nie krzykiem, ale szeptem, małymi rzeczami. Oczywiście na mojej najnowszej płycie też są momenty, w których dzieje się muzycznie naprawdę dużo. Jednak to, co robię w Szymon Nidzworski Project, jest niejako w kontrze do moich poprzednich dokonań.

– Muzyka klasyczna zawsze była dla mnie punktem wyjścia. Klasyka daje w moim odczuciu inny rodzaj warsztatu niż przestrzeń czysto jazzowa, także inne spojrzenie na różne gatunki muzyki. Nie twierdzę, że lepsze, lecz po prostu inne. W Polsce dominuje podejście hermetyczne, myślenie: albo jazz, albo klasyka, tak jakby te rodzaje muzyki nie mogły się przenikać. Wiele razy słyszałem o sobie, że mam „jazzowy dźwięk”, ale sam zawahałbym się, gdybym miał się nazwać saksofonistą jazzowym. Tak było już w czasach Magnolia Acoustic Quartet. Niby to zespół jazzowy, ale kontrabasista Mateusz Dobosz jest stricte klasykiem, perkusista Patryk Dobosz jazzmanem do szpiku kości, pianista Kuba Sokołowski chodzącą encyklopedią współczesnego jazzu i szeroko rozumianej muzyki współczesnej, a ja klasykiem, który inspiruje się bardzo różnymi rzeczami. Czy jednak rzeczywiście potrzebujemy takich ścisłych definicji: ktoś jest jazzowy, a ktoś klasyczny? Sam w kontekście „Behind Your Eyelids” zadaję sobie pytanie: jaka to jest właściwie muzyka i jak zostanie odebrana przez słuchaczy? – mówi lider SNP.

Szufladkowania nie ułatwia fakt, że utwory zostały napisane na niecodzienny zestaw instrumentów, przede wszystkim dętych (saksofony tenorowy i sopranowy, na których gra lider oraz barytonowy – Szymon Zawodny, klarnet i klarnet basowy – Oliwer Andruszczenko, waltornia – Ewa Paciorek, tuba – Mateusz Sejdak, trąbka – Jan Harasimowicz i Damian Marat, akordeon – Mateusz Stankiewicz). Niektórzy słuchacze zetkną się być może po raz pierwszy na tej płycie z suką biłgorajską. Ten staropolski instrument smyczkowy, zrekonstruowany w latach 80-tych XX wieku na podstawie akwareli Wojciecha Gersona, nasyca muzykę Nidzworskiego pierwiastkiem ludowym, czy – jak sam woli mówić – etnicznym. Na suce (i w jednym utworze na skrzypcach) gra Helena „Suka” Matuszewska. Jak widać z artystycznego pseudonimu suka to jej ukochany instrument (znana jest też z gry w zespołach „Same suki” czy „InFidelis”). Ponadto kilkakrotnie pojawia się perkusja (Patryk Dobosz), między innymi w krótkich duetach z saksofonem. Nieco elektroniki do akustycznego brzmienia płyty wnosi zamykający ją utwór „Take a breath (reprise)” – za te brzmienia odpowiedzialny jest Tomasz Kłoś. To też jedyny utwór z wokalem – śpiewa tajemnicza SHY – i jedyny, który zmierza (odrobinę) w stronę muzyki popularnej.

Szymon Nidzworski Project podczas koncertu 8 grudnia w Kościele Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie. Fot. Paweł Zanio – solovsky.com

– Taki duży skład stwarza oczywiście problemy logistyczne – mówi Nidzworski. – Zachowałem sobie na pamiątkę kalendarz, w którym są ślady tego, jak dogrywałem terminy u wszystkich muzyków uczestniczących w sesji nagraniowej. Nagraliśmy album w 24 godziny – dwa podejścia po 12 godzin. Byliśmy niesamowicie zmęczeni, ale też szczęśliwi – tyle godzin, zwłaszcza przy grze na instrumentach dętych, to naprawdę potężne wyzwanie.

Rozmawiałem niedawno o „Behind Your Eyelids” z pianistą Aleksandrem Dębiczem, partnerem Nidzworskiego w innym, w dużej mierze improwizowanym projekcie „Simple Tales”. Słuchał płyty po raz pierwszy w nocy, gdy prowadził samochód, klucząc po leśnych drogach. Zestawienie mrocznej chwilami muzyki z głęboką ciemnością za oknem auta wywarło na nim mocne, „filmowe” wrażenie. Potem słuchał płyty już w domu, na dobrym sprzęcie i wtedy przykuła z kolei jego uwagę dbałość o szczegóły brzmieniowe. To przykładanie wagi do detali jest jednym z powodów, dla których, jak mówi, lubi grać z Nidzworskim.

Szymon Nidzworski. Fot. Anita Wąsik-Płocińska

W dwóch utworach na płycie (tytułowym „Take a breath” – „Weź oddech” i „Behind your eyelids” – „Pod Twoimi powiekami”) pojawiają się poetyckie teksty napisane przez Nidzworskiego i Annę Kuk. Czyta je wybitny aktor, dyrektor Teatru Polskiego w Warszawie, Andrzej Seweryn. Jego głos oraz wyważona interpretacja znakomicie współgrają z muzyką. „To jest projekt, który daje odbiorcy czas”, mówi aktor w tekście zamieszczonym w dołączonej do płyty książeczce. I dalej o Nidzworskim: „…myślę, że to On stworzył mnie, że to On stworzył mój głos. Taki jaki słychać w tym nagraniu.”

– Teatr Polski to był mój pierwszy zawodowy kontakt z teatrem – wspomina Nidzworski. – Byłem na drugim lub trzecim roku studiów na UMFC, gdy na którymś z Salonów Poezji pojawiło się zapotrzebowanie na improwizującego saksofonistę. Wziąłem udział w tym przedsięwzięciu i od razu poznałem dwóch gigantów teatralnej sceny – Andrzeja Seweryna i Olgierda Łukaszewicza. Na początku grałem sam, na saksofonie lub duduku, potem także w większych składach, np. z obojem i akordeonem. Na 100. Salonie Poezji miał także okazję wystąpić Szymon Nidzworski Project. Napisałem wtedy muzykę do Apokalipsy według św. Jana z tekstami biblijnymi czytanymi przez całą obsadę Teatru Polskiego. Tam dostrzegłem, jak pięknie można łączyć muzykę ze słowem. Słowo było nadrzędne. Na mojej płycie są odwrotne proporcje: muzyka jest w roli głównej, a tylko w dwóch utworach pojawiają się teksty – mówi kompozytor. Lata współpracy Nidzworskiego i Seweryna dały świetny efekt. Mimo że aktor i pozostali muzycy fizycznie nie spotkali się w studiu nagraniowym (zgranie terminów było niewykonalne), utwory brzmią tak, jakby siedzieli obok siebie.

Wydawcą tej niecodziennej płyty jest Fundacja Plateaux. Dystrybucją „Behind Your Eyelids” zajmuje się natomiast Warner Music Poland. W dniu 8 grudnia płyta pojawiła się w sprzedaży zarówno jako krążek CD, jak i w serwisach streamingowych. Kto może posłuchać Szymon Nidzworski Project na żywo bądź na płycie – niech to koniecznie zrobi.

Rozmawiał: Paweł Piasecki

Cały album jest dostępny w serwisach streamingowych Tidal i Spotify.

Płytę można kupić m.in. poprzez Empik.com
Szymon Nidzworski – fot. Anita Wąsik-Płocińska

Cicha noc, Silent Night, Stille Nacht…

Nie spodziewałem się, że „Financial Times” stanie się inspiracją do napisania tekstu dla Melomani Online, ale w czasie świątecznym różne nieoczekiwane rzeczy się dzieją 🙂

Artykuł „Silent Night and the church mice — the myth behind the carol” przypomina historię najpopularniejszej kolędy na świecie. Po raz pierwszy została wykonana prawie dokładnie 200 lat temu, w wigilijny wieczór 1818 roku w Oberndorfie, wiosce położonej niedaleko Salzburga w Austrii. Melodię skomponował Franz Xaver Gruber, organista i dyrektor szkoły w sąsiedniej wiosce Arndorf, a słowa ułożył ksiądz Joseph Mohr. Jak głosi legenda, „Heilige Nacht” wykonano po raz pierwszy z akompaniamentem gitary, ponieważ myszy przegryzły miechy w  organach w kościele w Oberndorfie i Gruber nie mógł na nich zagrać.

„FT” odnotowuje, że obecnie w serwisie Spotify jest ponad 20 tysięcy (tylko anglojęzycznych) wykonań kolędy. Do najsłynniejszych należy „Silent Night” zaśpiewana przez Binga Crosby’ego – wersja z 1935 roku jest trzecim najlepiej sprzedającym się singlem w historii fonografii. Na uwagę zasługuje też wykonanie Franka Sinatry, uwiecznione na pochodzącej z 1957 r. płycie „A Jolly Christmas from Frank Sinatra” nagranej z udziałem Ralph Brewster Singers i orkiestry dyrygowanej przez Gordona Jenkinsa (poniżej link do całego albumu – po 60 latach wciąż jednego z najlepszych z muzyką świąteczną). Wśród mnóstwa innych wykonawców „Silent Night” w obszarze muzyki popularnej warto wspomnieć zespoły The Temptations i Boys II Men oraz Ala Greena.

Wersję The Temptations zinterpretowała ostatnio na nowo 29-letnia amerykańska wokalistka Niia z zespołem The Tee-Tones.

„Stille Nacht” przetłumaczono na ponad 300 języków i dialektów. Po polsku jest śpiewana od początku lat 30-tych XX wieku (ze słowami Piotra Maszyńskiego). Wśród polskich wykonawców „Cichej nocy” są m.in. Edyta Górniak (również w duecie z Jose Carrerasem), Kayah, Kasia Kowalska, Katarzyna Cerekwicka, Natalia Kukulska, Tadeusz Woźniak oraz Krzysztof Krawczyk.

Na YouTubie znajdziemy także szereg wykonań tej kolędy w wersji na chór i orkiestrę.  Poniżej dwa piękne przykłady: istniejący od 1842 roku Mormoński Chór Tabernakulum (The Mormon Tabernacle Choir) oraz Chór i Orkiestra Filharmonii Narodowej w Warszawie.

„Silent Night”, wpisana w 2011 r. na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO, to jedna 50 piosenek, których historie opisano w książce „The Life of a Song: The fascinating stories behind 50 of the world’s best-loved songs” wydanej we wrześniu br. przez Chambers.

 

Aleksander Dębicz poleca płyty Johna Eliota Gardinera

Z muzycznych nowości fonograficznych 2017 roku najbardziej zachwyciły mnie płyty mojego idola Johna Eliota Gardinera – nowe nagranie „Pasji wg św. Mateusza” Johanna Sebastiana Bacha (wytwórnia SDG – Soli Deo Gloria Records) oraz  uwertury i muzyki scenicznej do „Snu nocy letniej” Feliksa Mendelssohna (wytwórnia LSO Live). W interpretacji „Pasji” dojmująca wręcz siła wyrazu wynika z niezwykłej precyzji artykulacyjnej oraz z prostego, czystego frazowania wybitnych solistów. Piorunujące wrażenie robi zarówno legendarny Monteverdi Choir, jak i zaskakująco surowy, pierwotny w charakterze chór chłopięcy Trinity Boys Choir.

Z kolei „Sen nocy letniej” („A Midsummer Night’s Dream”), nagrany z London Symphony Orchestra i Monteverdi Choir jest po prostu zniewalający pod względem brzmieniowym. Lekkość i przejrzystość, jaką udało się wydobyć Gardinerowi, zachwyci każdego. Uczta dla duszy.
Obie płyty są zarówno arcydziełami wykonawczymi, jak i nagraniowymi, dlatego warto wysłuchać ich na dobrym sprzęcie.

Aleksander Dębicz

http://www.aleksanderdebicz.com/

Od redakcji:

Nagranie bachowskiej „Pasji” było płytą kwietnia 2017 r. brytyjskiego magazynu „Gramophone”, o czym pisaliśmy tutaj.

Z kolei nagranie „Snu nocy letniej” otrzymało prestiżową nagrodę  Diapason d’Or de l’Année 2017 w kategorii muzyka symfoniczna.

Krystian Zimerman obchodzi 61. urodziny

Wspaniała międzynarodowa kariera pianisty rozpoczęła się wraz ze zdobyciem głównej nagrody na IX Konkursie Chopinowskim w 1975 r. 18-latek z Zabrza zgarnął wtedy nie tylko Grand Prix, ale także nagrodę Polskiego Radia za najlepsze wykonanie mazurków i nagrodę Towarzystwa im. F. Chopina za najlepszego poloneza. W 1976 r. sam wielki Artur Rubinstein zaprosił go do Paryża, by pod jego okiem doskonalił swe umiejętności. Rok później wydał pierwszy album chopinowski w Deutsche Grammophon i tej wytwórni pozostał wierny do dziś.

Krystian Zimerman cieszy się ze zwycięstwa w IX Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w Filharmonii Narodowej w Warszawie, 28 października 1975 r. Fot. PAP/Jan Morek

Jego najnowszy album (okładka na zdjęciu powyżej) przynosi dwie ostatnie sonaty fortepianowe Schuberta (D. 959 i D. 960). Jak informowaliśmy wczoraj, album ten jest jednym z trzech, które znalazły się w finale International Classic Music Awards w kategorii „Instrument solowy”.

W sezonie 2017/2018  z okazji 100. rocznicy urodzin Leonarda Bernsteina – także jednego ze swych mistrzów – Zimerman gra wraz z London Symphony Orchestra pod batutą Simone’a Rattle’a II Symfonię „The Age of Anxiety” („Wiek niepokoju”, zainspirowaną przez poemat W.H. Audena pod tym właśnie tytułem) na fortepian i orkiestrę. Jak powiedział w rozmowie z „BBC Music Magazine”, to tournée jest spełnieniem obietnicy złożonej amerykańskiemu kompozytorowi i dyrygentowi. Bernstein miał bowiem zapytać kiedyś polskiego pianistę: „Zagrasz ze mną ten utwór, gdy będę mieć 100 lat?”. Bernstein nie dożył wprawdzie tego wieku, ale Zimerman dotrzymał słowa. 16 grudnia wykona symfonię „Wiek niepokoju” z LSO pod batutą Rattle’a w londyńskim Barbican. A już 17 marca 2018 r. usłyszymy go w Filharmonii Narodowej w Warszawie  podczas koncertu inauguracyjnego XXII Festiwalu Beethovenowskiego. Orkiestrę FN poprowadzi Jacek Kaspszyk.

Spośród wielu wspaniałych płyt nagranych przez polskiego pianistę przypomnę dziś jedną, wydaną w 2006 roku – I Koncert fortepianowy Brahmsa z Berliner Philharmoniker pod batutą wspomnianego wyżej Rattle’a.

 

Znamy finalistów International Classical Music Awards

W każdej z kategorii międzynarodowe jury wyłoniło (spośród różnych liczbowo grup nominowanych płyt) trzech finalistów. Laureatów poznamy 18 stycznia, a nagrody zostaną wręczone 6 kwietnia podczas uroczystej gali w sali NOSPR w Katowicach.

Przyjrzyjmy się polskim akcentom wśród albumów, które powalczą o nagrody ICMA 2018.

W kategorii instrument solowy (24 nominacje) w finale znalazło się dokonane przez Krystiana Zimermana dla Deutsche Grammophon nagranie sonat Schuberta D 959 i D 960. Album  ma z pewnością duże szanse na zwycięstwo w tej kategorii, choć kontrkandydatem Zimermana jest równie znakomity rosyjski pianista Jewgienij Kissin z autorskim wyborem nagrań na żywo sonat Beethovena (także Deutsche Grammophon). Trzecim finalistą jest nagranie Aleksieja Lubimowa dla ECM („Tangere”, utwory C.P.E. Bacha).

„Quo Vadis” nagrane przez Orkiestrę Filharmonii Poznańskiej pod batutą Łukasza Borowicza, solistów (Wioletta Chodowicz – sopran, Robert Gierlach – baryton, Wojtek Gierlach – bas, Sławomir Kamiński – organy) oraz chór Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku, a wydane przez niemiecką wytwórnię cpo (Classic Produktion Osnabrück), jest jednym z trzech finalistów w kategorii muzyka chóralna. Oratorium Feliksa Nowowiejskiego na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza zostało skomponowane w 1903 r., premierę miało sześć lat później w Amsterdamie, a do wybuchu II wojny światowej zostało wykonane ponad dwieście razy na całym świecie.

W kategorii chóralnej jurorzy dokonali wyboru spośród 11 nominacji. Dwie pozostałe płyty, które znalazły się w finale to „Stabat Mater” Dvoraka wydane przez wytwórnię Decca (soliści: E. Nakamura, E. Kulman, M. Spyres, J. Park, chór Filharmonii Praskiej i Orkiestra Filharmonii Czeskiej pod batutą Jirziego Belohlavka) oraz „Całonocne czuwanie” Rachmaninowa nagrane przez MDR Rundfunkchor (chór radia w Lipsku) pod batutą estońskiego dyrygenta Risto Joosta, a wydane przez małą wytwórnię (także z Lipska) Genuin.

W silnie obsadzonej (32 nominacje) kategorii programy mieszane (assorted programs) do finału dostało się nagranie symfonii kameralnych i kwintetu fortepianowego urodzonego w Warszawie kompozytora Mieczysława Wajnberga dokonane dla wytwórni ECM (Kremerata Baltica, Gidon Kremer, Mirga Gražinyte-Tyla, Julianna Awdiejewa). Mocnym kandydatem do zwycięstwa w tej kategorii będzie jednak chopinowski album „Evocations” Daniiła Trifonowa (Deutsche Grammophon).

Pełna lista finalistów International Classical Music Awards

Adam Sztaba i Sinfonia Varsovia na Mikołajki – dla młodzieży i nie tylko :-)

Adam Sztaba, fot. Iza Grzybowska/Roamer

Gratka dla młodych melomanów!
Adam Sztaba i Sinfonia Varsovia zapraszają na mikołajkowy koncert z nagraniem audiowizualnym do Orkiestrownika.
Tym razem Adam Sztaba wystąpi w potrójnej roli: kompozytora, dyrygenta i narratora. Opowie o roli rytmu, melodii, harmonii i innych elementach utworu muzycznego 🎼🎵🎶 Za przykład posłuży mu „Riffenuto” – jego najnowsze dzieło na orkiestrę symfoniczną oraz „Polonez” Wojciecha Kilara ze suity orkiestrowej do filmu „Pan Tadeusz”.
Z zaufanego źródła wiemy, że w scenariuszu znajdą się cytaty z innych popularnych utworów, a może nawet aranżacja kultowego sygnału telefonicznego, który dawniej przerywał ciszę w salach koncertowych.
W dzień mikołajkowy nie możemy odmówić sobie niespodzianek, możecie przynieść selfie stick, zabrać swoich przyjaciół i dobry humor.
Koncert będzie rejestrowany audiowizualnie i wykorzystany w aplikacji mobilnej Orkiestrownik.

Orkiestrownik.pl

Strój mikołajkowy mile widziany 🎅 Serdecznie zapraszamy 😀
Organizatorzy: Instytut Muzyki i Tańca i Dwójka – Program 2 Polskiego Radia

GDZIE: Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego, ul. Z. Modzelewskiego 59, Warszawa

KIEDY: 6 grudnia, godz. 18

Strona wydarzenia na Facebooku